wtorek, 29 kwietnia 2014

Życie ewidentnie się w tym roku na nas uwzięło! Od początku cały czas się nam się wszystko komplikuje. Co do tego wynajmu to wyszła dupa blada, bo koszty utrzymania tego domu są nie do przyjęcia. Ten znajomy opowiedział K. jak się sprawy mają i zrezygnowaliśmy. Po pierwsze szpary w oknach są tak wielkie, że aż firankami rusza, ganek w tym domu "odłazi", że zimą trzeba wymiatać śnieg ze środka, piec jest tak stary, że nie wyrabia i w najzimniejszych miesiącach jest rano 6-7 stopni, a jak oni kąpali dziecko to po kąpieli owijali je w koce, żeby jakoś przenieść z łazienki do pokoju, bo korytarz jest ciężko ogrzać. A opału idzie masa, im dyplomowanym nauczycielom biorąc pod uwagę koszty węgla i drzewa niewiele zostawało oszczędności. Tak, że same widzicie- nie wyrobimy, a komuś nie będziemy pchać pieniędzy w dom i wymieniać instalacji grzewczej i okien. K. ma popytać czy jest gdzieś w pobliżu jakiś inny dom do wynajęcia i zobaczymy co dalej. Ale nie jest dobrze. Do tego on wczoraj rozmawiał z mamą i ona nam na pewno nie pomoże, bo boi się kredytów wobec tego K. postawił ją przed faktem, że skoro tak to my na pewno tam już nie wrócimy. Podobno ją zatkało. Ja uważam, że ona liczy się z tym, że w końcu zmiękniemy i z powrotem się do nich przeprowadzimy. Nie dam się tak łatwo, rodzice nas nie wyrzucają (wręcz przeciwnie) to zostaniemy tu jak długo trzeba, a potem pójdziemy "na swoje". Odnajdziemy spokój jak teście pomrą i dom będzie w 100% tylko nasz. Chyba tak trzeba będzie zrobić. Albo się dorobimy czegoś i będzie nas stać na kredyt na budowę piętra.
Dzisiaj byłam w przychodni z zamiarem podbicia książeczki pracowniczej i później w PUP, żeby podpisać dokumenty "stażowe". W przychodni skończyło się na zarejestrowaniu na jutro do lekarza (bo dzisiaj nie przyjmuje) i zapłaceniu 60 zł, bo oczywiście PUP zwala pokrycie kosztów na pracodawce a ten na PUP, dlatego suma summarum płacę za wszystko JA bezrobotna! W PUPie przeżyłam dwa zaskoczenia, pierwsze, gdy okazało się, że staż mam przyznany nie na 4 miesiące, ale aż na PÓŁ ROKU (!!), a drugi raz jak się dowiedziałam, że będę zarabiać prawie 1000 zł (bez jakichś groszaków) :) O ile zarobki mnie ucieszyły to wydłużenie stażu niekoniecznie, bo mama jak się okazało po przyjeździe z Niemiec ma jeszcze jechać na zbiór jabłek i dalej jej nie będzie i Kubuś musi być pod opieką teściowej nie 8 tygodni a dłużej :( Normalny człowiek by się cieszył, że jest praca i w ogóle ale ja myślę tylko o dobru mojego jedynego dziecka.... Boje się, że będzie niedopilnowany! Ale co ma być to będzie, kasa z drugiej strony też się przyda a i zapunktuje w szkole na poczet przyszłej pracy. Jak się zwolni jakieś miejsce a ja się sprawdzę to może w przyszłości mi zaproponują etat. kto wie co życie przyniesie?
Tak, że jutro jeszcze do przychodni i mogę iść do pracy :) Może jak będę miedzy ludźmi to ochota do życia i wróci, człowiek się kisi w tym domu i głupoty mu do głowy przychodzą, a tak to nie będzie czasu na dołowanie :) Kiedyś musi być w końcu lepiej...

6 komentarzy:

  1. Powiem Ci że z tymi badaniami to dziwnie masz, bo byłam normalnie w szpitalu w medycynie pracy ze skierowaniem z PUP i nic nie płaciłam nigdzie. A nawet jeśli to Ci te pieniądze napewno wrócą.
    Powodzenia i cierpliwości do teściowej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widoczne trafiłam na wredna babkę w PUPie, która miała mnie gdzieś. Trudno, przeboleje jakoś te 60 zł.

      Kam.

      Usuń
    2. mi też pup zwrócił za badania więc na pewno gdzieś są te pieniądze dla Ciebie czasem trzeba się upomnieć bo oni na tym bazują. A z tego co piszesz to faktycznie nie ma co się pchać w taki wynajem bez perspektyw fajne warunki na wakacje a nie na zimę i nasz klimat:/.
      A co do domu to wiesz że teście zawsze mogą zmienić testament do puki żyją?? Wiadomo jak jest nigdy nie można być pewnym niczego zwłaszcza teściów....

      Usuń
    3. Aniu, ale to nie od teściów dostaliśmy dom, tlyko najpierw był zapisany bratu (bo teściowa starała się o unijną emeryturę i musiała) a później zgodnie z ustaleniami brat K. dał mu dom jako darowiznę, więc nie wiem jak to jest prawnie :)

      Kam.
      PS. Nie chce mi się użerać z tymi urzędnikami. Zapłaciłam to zapłaciłam, niech spadają.

      Usuń
    4. To jak tak piszesz i z tego co mi mówiłas to jesteśmy w takiej samej sytuacji z tymi domami. Tylko dodatkowo przez to dożywocie teściów mamy na głowie. A co do kredytu to nie może wam ktoś inny poręczyć oprócz teściów ?

      Usuń
    5. a no to chyba że tak:) no właśnie może ktoś inny Wam poręczy kredyt??

      Usuń