czwartek, 27 września 2012

Ból głowy.

Oj, dzisiaj jestem nie do życia. Nie wiem czy to przez ten wiatr czy z innego powodu, ale mam okropny ból głowy, który uniemożliwia mi wykonywanie codziennych czynności. W tej chwili cieszę się, że jeszcze Bąbla nie ma na świecie, bo tylko leżenie sprawia mi ulgę. Pozwoliłam sobie nawet na drzemkę :) No nic, muszę się przemęczyć, bo Apap, który jest dozwolony w ciąży absolutnie na mnie nie działa, więc po co się faszerować, z resztą ja w ciąży chociaż nie wiem co i jak miałoby mnie boleć to leków nie tykam. No, oprócz tych zaleconych przez moją Panią Doktor.
Ostatnio rozglądam się w wirtualnym świecie po książkach dotyczących pielęgnacji niemowląt i w ogóle związanych z tematyką dzieci. Natrafiłam na książki Tracy Hogg. Jest to osoba na kształt polskiej Superniani, "znana jest w Stanach Zjednoczonych z popularnych programów na temat skutecznego i pełnego miłości wychowania dzieci. Pomogła tysiącom rodzin w rozwiązaniu trudnych kwestii dotyczących ich brzdąców". Bardzo popularne są jej dwie książki, otoone:





Na razie nie napiszę swojej opinii na ich temat, bo muszę je przeczytać, ale ponoć biją rekordy popularności i niejednej mamie "z problemami" pomogły. Jak przeczytam to ocenię. A może Wy je znacie?Chętnie poznam Wasze zdanie, bo często takie książki są przereklamowane i pisane tylko dla kasy. Na razie ściągnęłam je z netu i jestem w trakcie "Języka niemowląt" :) Buźki

























wtorek, 25 września 2012

Dni mijają mi bardzo leniwie. Ale mam świadomość, że to już ostatnie tygodnie lenistwa, więc korzystam ile się da bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia :) Mój każdy dzień wygląda tak samo: pobudka o 5.30 jak mężu wstaje do pracy (i codzienne przypominanie mu żeby nie zapomniał kanapek z lodówki :P), jak tylko samochód stoczy się z górki znowu próbuję zasnąć, ale nasz Syn wtedy solidaryzuje się z ojcem i wierci się jak najęty nie dając matce spać (no bo dlaczego ona ma mieć lepiej niż Tata) :) Jak mi się uda przysnąć to budzą mnie teście, którzy nigdy nie przejmowali się tym, że ktoś jeszcze może spać o 7 rano i: (tu litania będzie:P ) nastawiają dziesiątki razy czajnik elektryczny, który chodzi głośniej niż traktor (jakby nie mogli sobie raz, a porządnie nastawić CAŁY a nie tylko na jedna kawę), charczą, ziewają całą buzią, kaszlą, włączają bardzo głośno radio i oczywiście rozmawiają, a te wszystkie decybele wybudzają mnie już na maksa i codziennie mam z tego powodu wkurwa!!! (przepraszam za określenie :P) Uwierzcie mi, ja nie jestem księżniczką na ziarnku grochu, tylko po prostu mam bardzo czujny, płytki sen, muszę mieć cicho żeby spokojnie spać. Oczywiście nie wstaję o 7 bo i po co, więc na siłę zasypiam i budzę się koło11- wtedy zaczynam dzień :) Robię sobie słabiutką kawę z dużą ilością mleka (bardziej dla smaku niż kofeiny ;)) i zasiadam przed komputerem, jak się znudzę to zamieniam go na TV, czasem sobie wcześniej coś zaplanuję ( dzisiaj zamierzam wysprzątać w środku samochód ;)) i tak leci dzień aż do przyjazdu K. z pracy. No i oczywiście wieczorny rytuał, po kąpieli smaruję obficie oliwką brzuszek i zalegam w łóżku z książką relaksując się do momentu jak szanowny małżonek skończy grać w jego ulubioną internetową grę ( World of Warcraft- samo zło!!! :D, ale z drugiej strony niech ma też coś dla siebie skoro to lubi). Zawsze zasypiamy razem, jakoś nie umiem iść spać bez niego, uwielbiam przytulać się do jego ciepłych plecków, które grzeją mnie bardziej niż centralne ogrzewanie :P Oczywiście są też chwile, które poświęcamy naszemu Synowi, czyli  rozmowy, głaskania, zaglądanie przez K. do pępka i szeptanie mu na ucho "męskich" tajemnic i co mnie najbardziej śmieszy codzienne sprawdzanie przez K. czy mi już pępek wystaje czy jeszcze nie i codzienny zawód, że jeszcze musi poczekać. Skąd taki fetysz?? :D Nie wiem, jakoś mu się to u ciężarnych podoba :P
Co jeszcze?? A no zrobiłam już pranko ciuszków Maleństwa, wyprasowane i pachnące wylądowaly w szafce :) Zamówiłam też szlafrok i dwie koszule na allegro (jedną kupiłam już wcześniej w sklepie, myślę, że 3 mi wystarczą) i czekam na przesyłkę :) Dlaczego na allegro?? Bo wkurzają mnie te w sklepach, są na nich misie, żyrafki, małpki, hipopotamy i  inne ustrojstwa, a ja takich "przedszkolnych" fasonów nie znoszę!!! A znalazłam na allegro fajne jednokolorowe, tanie koszule, jak będą szmelce to i tak w domu schodzę :)

fotka pochodzi ze strony allegro.pl




Koszula wygląda dokładnie tak, jak na zdjęciu  :) Zamówiłam żółtą i w kolorze kiwi. Na piersi się odchyla i robi się otwór, żeby wyciągnąć cyca ;D









Do tego przyjdzie mi jeszcze szlafroczek, o taki:


fotka ze strony allegro.pl












Zobaczymy jaki będzie w rzeczywistości ;) Ale ma być milusi ponoć :P W sklepie zapłaciłabym 50 zł więcej, a tu w sumie za koszule i szlafrok zapłaciłam tyle samo:) Napiszę czy jestem zadowolona jak dostanę pakę ;)
W sumie to do wyprawki muszę jeszcze dokupić kapcie no i te wszystkie kosmetyczne duperele w aptece, czyli majtki jednorazowe, wielgachne podpachy i tym podobne rzeczy. I będzie wszystko.

Dla Malutkiego z kolei jeszcze też kosmetyki mi zostały plus łóżeczko, przewijak, wanienka, pieluchy tetrowe, no i butelka, smoczek. Ubranka i wózek już mamy, a to było najdroższe :P
Dobra, bo jak się rozpisałam to końca nie widać :D Jutro wkleję zdjęcie wózka i naskrobię coś jeszcze ;)
Buziunie.

PS. Oleńko, gratuluję zaręczyn!!!!!! :* :*  Trochę Ci zazdroszę, a trochę i współczuję tych przygotowań ślubno-weselnych :P Jest tego sporo! Mój K. schudł wtedy niemiłosiernie, jeszcze nigdy tak mało nie ważył jak przed ślubem :P  Jak będziesz miała jakieś pytania to chętnie pomogę, w sumie jeszcze pamiętam jak to u mnie było :P

sobota, 8 września 2012

30 tydzień ciąży !!!!!!!!

Kochane oficjalnie mogę zawiadomić, że wkroczyłam w 30 tydzień noszenia Maleństwa w brzuszku ;) Jeszcze tak niedawno był maleńką kuleczką, a dzisiaj toż to chłop jak dąb, który potrafi być uparty ale i zarazem w tym co robi (czyt. zaczepia matkę wierzgając stópkami) pocieszny :) A przede wszystkim jest bardzo kochany przez Rodziców, którzy nie wyobrażają już sobie bez niego swojego życia :) Więc czekamy cierpliwie aż przebędzie tę trudną dla niego drogę cały ubabrany  w mazi i łypnie na nas swoim posklejanym oczkiem ;) Jestem ciekawa swojej reakcji wtedy :) A na razie muszę się skupić na bardziej przyziemnych sprawach, bo kurde nie mam jeszcze dalej wyprawki do szpitala i to mnie przeraża!!! Ale w czwartek jedziemy do lekarza, więc będzie czas, żeby wszystko kupić, bo niestety obawiam się tego, że czeka mnie szpital :( No bo mam to podwyższone ciśnienie, szczególnie na wizycie kontrolnej i moje tłumaczenia, że to "syndrom białego fartucha", bo w domu mam niskie- nie pomagają. Po prostu p. doktor jest za mnie odpowiedzialna i "dmucha na zimne". Zleciła mi badanie pod kątem zatrucia ciążowego i wyniki w sumie takie sobie, bo mocznik jest w porządku, natomiast kwas moczowy mam za niski, tzn. norma jest od 2,5 a ja mam 1,8 i nie wiem co o tym myśleć. Niby pielęgniarka powiedziała mi, że lepiej mieć za niski niż za wysoki, bo to by świadczyło ewidentnie o zatruciu, ale ja jak nie mam czegoś w normie to od razu panikuję. Jeżeli któraś z Was orientuje się co oznacza ten niski poziom kwasu moczowego to bardzo proszę o komentarz :) Szukałam w necie, ale nic konkretnego nie znalazłam. Do tego morfologia, p. doktor jest zadowolona z wyniku, bo opowiadała mi jak to dziewczyny zmagają się z anemią w ciąży i ja mam dobre wyniki ( najświeższe pokazują hemoglobinę na granicy 11,8 gdzie norma jest od 12,2) ale ja to bym chciała być idealna :D Ciężko mi zrozumieć, że "alien" mnie obżera ze wszystkiego i mam prawo mieć gorsze wyniki czy to morfologii czy moczu :P
A co do wizyty na komisji lekarskiej, tej z ZUSu to rzeczywiście tak jak przypuszczałam to była formalność, żadne dokumenty lekarskie nie były przeglądane (a miałam ich całą teczkę). Pani orzecznik zerknęła w kartę ciąży podsumowała, że faktycznie mam podwyższone ciśnienie i oznajmiła, iż moje zwolnienie lekarskie jest jak najbardziej zasadne. TYLE, KONIEC KROPKA. Skserowała kartę ciąży i wyszłam, a na dole zwrócili mi całe 18 zł za dojazd (mają cennik najtańszych biletów autobusowych, to nic że zapłaciłam parenaście złotych więcej :p ). Więcej się owkurw..... niż to wszystko było warte :P Ale przynajmniej mam już święty spokój z ZUSem do samego porodu :)

To tyle na dziś.
Buziunie