sobota, 8 września 2012

30 tydzień ciąży !!!!!!!!

Kochane oficjalnie mogę zawiadomić, że wkroczyłam w 30 tydzień noszenia Maleństwa w brzuszku ;) Jeszcze tak niedawno był maleńką kuleczką, a dzisiaj toż to chłop jak dąb, który potrafi być uparty ale i zarazem w tym co robi (czyt. zaczepia matkę wierzgając stópkami) pocieszny :) A przede wszystkim jest bardzo kochany przez Rodziców, którzy nie wyobrażają już sobie bez niego swojego życia :) Więc czekamy cierpliwie aż przebędzie tę trudną dla niego drogę cały ubabrany  w mazi i łypnie na nas swoim posklejanym oczkiem ;) Jestem ciekawa swojej reakcji wtedy :) A na razie muszę się skupić na bardziej przyziemnych sprawach, bo kurde nie mam jeszcze dalej wyprawki do szpitala i to mnie przeraża!!! Ale w czwartek jedziemy do lekarza, więc będzie czas, żeby wszystko kupić, bo niestety obawiam się tego, że czeka mnie szpital :( No bo mam to podwyższone ciśnienie, szczególnie na wizycie kontrolnej i moje tłumaczenia, że to "syndrom białego fartucha", bo w domu mam niskie- nie pomagają. Po prostu p. doktor jest za mnie odpowiedzialna i "dmucha na zimne". Zleciła mi badanie pod kątem zatrucia ciążowego i wyniki w sumie takie sobie, bo mocznik jest w porządku, natomiast kwas moczowy mam za niski, tzn. norma jest od 2,5 a ja mam 1,8 i nie wiem co o tym myśleć. Niby pielęgniarka powiedziała mi, że lepiej mieć za niski niż za wysoki, bo to by świadczyło ewidentnie o zatruciu, ale ja jak nie mam czegoś w normie to od razu panikuję. Jeżeli któraś z Was orientuje się co oznacza ten niski poziom kwasu moczowego to bardzo proszę o komentarz :) Szukałam w necie, ale nic konkretnego nie znalazłam. Do tego morfologia, p. doktor jest zadowolona z wyniku, bo opowiadała mi jak to dziewczyny zmagają się z anemią w ciąży i ja mam dobre wyniki ( najświeższe pokazują hemoglobinę na granicy 11,8 gdzie norma jest od 12,2) ale ja to bym chciała być idealna :D Ciężko mi zrozumieć, że "alien" mnie obżera ze wszystkiego i mam prawo mieć gorsze wyniki czy to morfologii czy moczu :P
A co do wizyty na komisji lekarskiej, tej z ZUSu to rzeczywiście tak jak przypuszczałam to była formalność, żadne dokumenty lekarskie nie były przeglądane (a miałam ich całą teczkę). Pani orzecznik zerknęła w kartę ciąży podsumowała, że faktycznie mam podwyższone ciśnienie i oznajmiła, iż moje zwolnienie lekarskie jest jak najbardziej zasadne. TYLE, KONIEC KROPKA. Skserowała kartę ciąży i wyszłam, a na dole zwrócili mi całe 18 zł za dojazd (mają cennik najtańszych biletów autobusowych, to nic że zapłaciłam parenaście złotych więcej :p ). Więcej się owkurw..... niż to wszystko było warte :P Ale przynajmniej mam już święty spokój z ZUSem do samego porodu :)

To tyle na dziś.
Buziunie

2 komentarze:

  1. Ja już też się nie mogę doczekać tego momentu, kiedy pokażesz nam brzdąca w całej okazałości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No no już 30 tydzień??? kiedy to tak przeleciało???:o jeszcze 7 i ciąża donoszona można rodzić!!!! choć ja wytrzymałam do 39:P A jak się czujesz z brzuszkiem KAsiu??? wyniki myślę że nie są złe ważne że nic nie zagraża ciąży a takie skoki ciśnienia to normalne mi podali leki i zaraz wyszłam ze szpitala:) pozdrawiam:* i pogłaskaj synalka od e-cioci:*

    OdpowiedzUsuń