Szok! To już trzeci dzień z rzędu jak coś piszę :P Jestem z siebie dumna.
Mam problem- jestem nadopiekuńczą matką i sama sobie "nawarzyłam piwa". Do rzeczy.
Zanim urodził się Kubuś zarzekałam się, że nigdy, ale to przenigdy nie pozwolę na to, żeby MOJE dziecko spało razem z nami w łóżku. (Tu następuje przerwa, bo pierworodny właśnie zrobił kupę i wspina mi się na kolana :P) I na początku było OK, no bo wiadomo noworodek śpi długo, budzi się tylko na karmienia i oprócz tego, że męczyła go kolka, spał znośnie. Do czasu. Naszym koszmarem stało się ZĄBKOWANIE i to początek przypadł na 4 miesiąc życia Szkraba. I się zaczęło, płacz w nocy, ciągłe budzenie się i trzeba było nosić, tulić, lulać. Aż w końcu nie wydoliłam fizycznie, na K. nie mogłam liczyć, bo po co go zrywać z łóżka skoro wcześnie rano wstaje do pracy. Pętlę na szyję założyłam sobie z momentem pierwszego przeniesienia Młodego do nas, bo płacze trwały ponad tydzień. W zasadzie sama nie wiem czy to było gwoździem do trumny czy mam po prostu uwierzyć mamie na słowo kiedy mi powtarza, że każde dziecko jest inne i jedne szybko i spokojnie przesypiają noc a inne budzą się nawet do 2 roku życia. Nie wiem jak sobie to tłumaczyć. On ma ciężkie noce jeśli chodzi o ząbkowanie, dlatego raz spał z nami, raz w łóżeczku pół nocy, raz prawie do rana- ale zawsze jak K. wstaje do pracy to go do siebie przenoszę, bo mając mnie obok dłużej śpi. Nie wiem gdzie popełniam błąd, nie no wiem- chyba w momencie kiedy ulegam i go w nocy do nas przenoszę. Powinnam być konsekwentna i wytrzymać z nim do rana, wstawać, brać go na ręce, odkładać z powrotem i tak bez końca. Ale ile nieprzespanych nocy jest w stanie przetrzymać organizm człowieka? Nie dam rady się tak męczyć dłużej niż kilka nocy. Ktoś mi poradził, żebym go wzięła na "przetrzymanie", niech popłacze raz, drugi, trzeci- po prostu, żeby mu nie ulegać to się nauczy, ale po pierwsze nie zniosę płaczu swojego dziecka, a po drugie zaraz rano zaczną się pytania teściów w stylu "dlaczego Kubuś płakał?" jakbym co najmniej go szczypała, gryzła i maltretowała w nocy. Wczoraj zdesperowana kazałam K. rozkręcić jedną stronę łóżeczka i przystawić do naszego, mielibyśmy więcej miejsca do spania we trójkę i Młody by się przyzwyczajał do spania u siebie, ale po tym eksperymencie stwierdzam, że jest jeszcze gorzej, bo źle mi go wyciągnąć i przez to dźwiganie to się rozbudza, mimo to wydaje mi się że spał lepiej niż zazwyczaj.
No, ale przemyślałam sprawę dzisiaj i doszłam do wniosku, że jedynym wyjściem jest jednak wstawać do niego co 20 minut, ale żeby spał normalnie sam w łóżeczku nie żadnym przystawianym do naszego łóżka. Może w końcu się nauczy. Czytałam w "Mamo to ja", że najlepszym momentem oduczania spania Malucha z rodzicami jest wiek 13-16 miesięcy, później jest coraz gorzej. Dlatego nie dam sobie, żeby mój jedynak wchodził mi na głowę. Tylko pytanie ile mi starczy sił?? :(
Trzymajcie kciuki za powodzenie akcji!
A co do zębów, w ogóle mam wrażenie, że mu wszystkie na raz wychodzą. Na górze ma 5, ostatnio mu nawet czwórka wyszła(!!), a na dole tylko 2. Jakoś tak dziwnie :)
Kończę, bo może na spacerek chwile wyjdziemy :)
Buziak
sobota, 30 listopada 2013
piątek, 29 listopada 2013
Kuba zasnął, więc mam chwilę wolnego na napisanie posta. Za oknem szaro i buro, aż nie chce się wychodzić. Wczoraj popadał pierwszy śnieg, ja uradowana, że pokaże synowi jak wygląda, postawiłam go na parapecie okna i mówię do niego: "Patrz! Śnieżek sypie"!- a ten nic, bardziej był zafascynowany tym, że stoi przy szybie niż samym zjawiskiem atmosferycznym :p Może za rok wykrzesa z siebie więcej radości! :) Za to dzisiaj po śniegu ani śladu, tylko ciapa pozostała.
Za niecały miesiąc Święta, a mi się nic nie wydaje, ba! nawet mi się ich nie chce. Gdyby była góra to na pewno inaczej by to wyglądało, stworzyłabym świąteczną atmosferę i byłoby ciepło i rodzinnie, a tak??Dobrze, że Kubuś jest jeszcze za mały na dzielenie się z nami świąteczną radością to mi aż tak nie szkoda. Ale za to za rok jak nam wszystko wyjdzie stworzę mu takie Święta, że szok- obiecuję! :) W tym roku podejdę do nich obojętnie, pewnie jak zwykle dołożymy się finansowo do produktów, podzielimy się robotą z teściową i jakoś to będzie. Zawsze jest dużo czekania, planowania, przygotowania, a Święta przeminą nawet nie wiem kiedy. Co do Sylwestra na razie planów brak, ale zbiera się nam ekipa niezła, bo ludzie na Święta zjeżdżają z zagranicy więc siądziemy i pewnie coś wymyślimy wszyscy razem. Jeszcze muszę moją mamuśkę zmolestować, żeby się wnukiem zajęła :P
Ostatnio mam manię przeglądania allegro w poszukiwaniu ciuchów dla Kuby na wiosnę. Zawsze za wczasu kompletuję mu ubrania o rozmiar większe i później nie mam problemów, że nie mam go w co ubrać, bo z wszystkiego wyrósł :) Wydałabym na niego ostatnie pieniądze, oczywiście zapominając, że mi też przydałby się nowy zimowy płaszcz :p Ale tak mają prawie wszystkie matki :P
Idę czytać książkę póki syn śpi,bo potem ani tyle mi nie da :P
Miłego popołudnia :*
Za niecały miesiąc Święta, a mi się nic nie wydaje, ba! nawet mi się ich nie chce. Gdyby była góra to na pewno inaczej by to wyglądało, stworzyłabym świąteczną atmosferę i byłoby ciepło i rodzinnie, a tak??Dobrze, że Kubuś jest jeszcze za mały na dzielenie się z nami świąteczną radością to mi aż tak nie szkoda. Ale za to za rok jak nam wszystko wyjdzie stworzę mu takie Święta, że szok- obiecuję! :) W tym roku podejdę do nich obojętnie, pewnie jak zwykle dołożymy się finansowo do produktów, podzielimy się robotą z teściową i jakoś to będzie. Zawsze jest dużo czekania, planowania, przygotowania, a Święta przeminą nawet nie wiem kiedy. Co do Sylwestra na razie planów brak, ale zbiera się nam ekipa niezła, bo ludzie na Święta zjeżdżają z zagranicy więc siądziemy i pewnie coś wymyślimy wszyscy razem. Jeszcze muszę moją mamuśkę zmolestować, żeby się wnukiem zajęła :P
Ostatnio mam manię przeglądania allegro w poszukiwaniu ciuchów dla Kuby na wiosnę. Zawsze za wczasu kompletuję mu ubrania o rozmiar większe i później nie mam problemów, że nie mam go w co ubrać, bo z wszystkiego wyrósł :) Wydałabym na niego ostatnie pieniądze, oczywiście zapominając, że mi też przydałby się nowy zimowy płaszcz :p Ale tak mają prawie wszystkie matki :P
Idę czytać książkę póki syn śpi,bo potem ani tyle mi nie da :P
Miłego popołudnia :*
czwartek, 28 listopada 2013
Ogłoszenia parafialne part 1
Oj, leci ten czas jak szalony. Nawet nie wiem jaki jest dzień tygodnia... Nie potrafię się zorganizować w żaden sposób, brakuje mi czasu na czytanie książek, na pisanie bloga, nawet na wyjście do babci, która mieszka niedaleko. Dzień jest zdecydowanie za krótki. A wieczorem już się nic nie chce, ani czytać, bo mieszkając w jednym pokoju z prawie-chodzącym dzieckiem nie mogę się skupić, ani pisać, bo mąż okupuje komputer, ani wyjść, bo ciemno. I tak codziennie :)
Za parę dni minie dwa miesiące odkąd złożyliśmy wniosek o pozwolenie na rozbudowę. Według prawa jeszcze dwa miesiące mamy czekać, ale mam nadzieję, że decyzja będzie szybciej :) Nic, czekamy cierpliwie. Niestety, co do sprawy finansowej trochę nam się pogorszyło.Nie wiem czy już pisałam czy nie, ale K. pracuje u swojego brata w firmie i ten ostatnio obciął mu stawkę o 2,50 zł/h i teraz jesteśmy 500 zł do tyłu... Pokłócili się i tak się stało jak się stało. Mówią, że najgorzej to pracować rodziną i mają rację. a szwagrowi nie brakuje pieniędzy i wie dobrze, że chcemy robić duży remont, mimo to mu obniżył pensję. Specjalnie żebyśmy nic nie robili czy jak??
Mój Syn stał się odważnym mężczyzną i zaczyna samodzielnie chodzić!! Czasem nie zdążę zareagować a ten już przechodzi od stołu do łóżka, na szczęście jest ostrożny i jak kot "zawsze spada na cztery łapy" ;) Ale nie zmienia to faktu, że już go nie zostawię raczkującego w pokoju i nie pójdę do kuchni zrobić sobie kawy. Mimo to, bardzo się cieszę, że robi postępy bo już mu roczek stuknął i najwyższy czas "zejść" mamie z rąk. Widząc go z boku, nie mogę uwierzyć, że jest już taki duży i mądry, to coś przyniesie jak poproszę, to się przytuli, to da buziaka-no kochany jest :)
Kolejna sprawa. Mój teść zaczyna znowu pić i dzisiaj jak przyszedł pijany do domu to na starcie zrobił teściowej awanturę. O co?? A o to, że mi zjebała opinię na wsi i po co pierdoli po ludziach, Jak to usłyszałam to przeżyłam szok! No kochaną mam teściową nie ma co :/ Poza tym usłyszała, że się wtrąca we wszystko, miesza między młodymi (czyli nami) i na koniec podsumował ją słowami, że jest podłą świnią :P Przypuszczam, że jak wracał ze sklepu to ktoś mu coś powiedział i to go wkurzyło. Generalnie, my się z teściem lubimy, oczywiście jak pije to nie wchodzę z nim w żadne rozmowy, ba! nawet w sumie wtedy się z nim nie widuje, bo albo śpi albo go nie ma w domu. Ale nic mi nie zrobił i nie mam powodu go nie lubić. Co innego K., bo ma takie a nie inne doświadczenia z dzieciństwa. A uważam, że jak człowiek jest pijany to mówi szczerze, więc coś na rzeczy jest. Na wsi każdy każdego zna i każdy ma o każdym wyrobioną opinię, dlatego wali mnie to, kochana "mamusia" ma też "wiele za uszami" (niektórzy to wiedzą) i niech sobie ludzie myślą co chcą. Ale i tak mi przykro...
Kończę, bo bym Was zamęczyła.
Buzki
Za parę dni minie dwa miesiące odkąd złożyliśmy wniosek o pozwolenie na rozbudowę. Według prawa jeszcze dwa miesiące mamy czekać, ale mam nadzieję, że decyzja będzie szybciej :) Nic, czekamy cierpliwie. Niestety, co do sprawy finansowej trochę nam się pogorszyło.Nie wiem czy już pisałam czy nie, ale K. pracuje u swojego brata w firmie i ten ostatnio obciął mu stawkę o 2,50 zł/h i teraz jesteśmy 500 zł do tyłu... Pokłócili się i tak się stało jak się stało. Mówią, że najgorzej to pracować rodziną i mają rację. a szwagrowi nie brakuje pieniędzy i wie dobrze, że chcemy robić duży remont, mimo to mu obniżył pensję. Specjalnie żebyśmy nic nie robili czy jak??
Mój Syn stał się odważnym mężczyzną i zaczyna samodzielnie chodzić!! Czasem nie zdążę zareagować a ten już przechodzi od stołu do łóżka, na szczęście jest ostrożny i jak kot "zawsze spada na cztery łapy" ;) Ale nie zmienia to faktu, że już go nie zostawię raczkującego w pokoju i nie pójdę do kuchni zrobić sobie kawy. Mimo to, bardzo się cieszę, że robi postępy bo już mu roczek stuknął i najwyższy czas "zejść" mamie z rąk. Widząc go z boku, nie mogę uwierzyć, że jest już taki duży i mądry, to coś przyniesie jak poproszę, to się przytuli, to da buziaka-no kochany jest :)
Kolejna sprawa. Mój teść zaczyna znowu pić i dzisiaj jak przyszedł pijany do domu to na starcie zrobił teściowej awanturę. O co?? A o to, że mi zjebała opinię na wsi i po co pierdoli po ludziach, Jak to usłyszałam to przeżyłam szok! No kochaną mam teściową nie ma co :/ Poza tym usłyszała, że się wtrąca we wszystko, miesza między młodymi (czyli nami) i na koniec podsumował ją słowami, że jest podłą świnią :P Przypuszczam, że jak wracał ze sklepu to ktoś mu coś powiedział i to go wkurzyło. Generalnie, my się z teściem lubimy, oczywiście jak pije to nie wchodzę z nim w żadne rozmowy, ba! nawet w sumie wtedy się z nim nie widuje, bo albo śpi albo go nie ma w domu. Ale nic mi nie zrobił i nie mam powodu go nie lubić. Co innego K., bo ma takie a nie inne doświadczenia z dzieciństwa. A uważam, że jak człowiek jest pijany to mówi szczerze, więc coś na rzeczy jest. Na wsi każdy każdego zna i każdy ma o każdym wyrobioną opinię, dlatego wali mnie to, kochana "mamusia" ma też "wiele za uszami" (niektórzy to wiedzą) i niech sobie ludzie myślą co chcą. Ale i tak mi przykro...
Kończę, bo bym Was zamęczyła.
Buzki
piątek, 8 listopada 2013
Mamy Roczek!!!!! :)
Dzisiaj o 11.35 mój szanowny Syn skończył roczek!!!! Nie wiem kiedy to zleciało, serio!!! Ale jak obserwuje jak on się z dnia na dzień zmienia, jakich umiejętności nabywa to łezka się w oku kręci i przeraża mnie fakt jak któregoś dnia przyjdzie i powie :"Mamo, żenię się!" i odejdzie z domu, żeby założyć swoją rodzinę, a mama przestanie być najważniejsza w życiu :(
No ale taka kolej rzeczy.
Więcej jutro.
STO LAT SYNU!!!!! Kocham Cię najmocniej na świecie:*
No ale taka kolej rzeczy.
Więcej jutro.
STO LAT SYNU!!!!! Kocham Cię najmocniej na świecie:*
Subskrybuj:
Posty (Atom)