Teść wziął Młodego na spacer to korzystam z wolnej chwili, póki mogę ;) Dziadek uwielbia Kubusia i często powtarza, że jak tylko ten urośnie troszkę to będą razem na rowerach jeździć :) Ale jest jeden szkopuł, bo mój teść jest uzależniony od alkoholu i jak każdy taki człowiek ma gorsze i lepsze okresy. Odkąd ponad miesiąc temu wyszedł ze szpitala jest spokój- i oby jak najdłużej tak zostało, bo że na zawsze to nie ma mowy. Taka choroba, a jak się człowiek nie chce leczyć to nikt mu nie pomoże. Póki co, dziadek "do rany przyłóż", w ogień by skoczył za wnusiem, a dowodem na to wszystko są te "wózkowe" spacery i noszenie na rękach 10 kilogramowego klocuszka :) W gruncie rzeczy- lubię mojego teścia, oczywiście jeśli ma ten dobry okres w życiu :)
Jutro moi rodzice wyjeżdżają na półtora miesiąca do Niemiec do pracy i zostawiają nam klucze do swojego mieszkania. Chcę się tam przenieść na ten czas, ale mój małżonek jest zdania, że będziemy tam wpadać tylko na kilka dni i wracać do domu. Po moim trupie! Skoro mam taką świetną okazję to zamierzam z niej skorzystać, zwłaszcza, że K. będzie miał stamtąd zaledwie 8 km do pracy i mógłby spokojnie sobie dojeżdżać. Byłby to sprawdzian dla nas czy faktycznie tak chuj.... (przepraszam za wulgaryzm, ale dosadniej nie mogłam tego ująć- to słowo dokładnie odzwierciedla nasze relacje ) jest między nami, bo mieszkamy z kimś, czy po prostu coś się wypaliło. Nie wiem czy przekonam K., mam nadzieję, że mi się uda.
Lecę na spokojnie coś zjeść i pasuje przejąć wózek od teścia ;)
Buziaczki :*
PS. Przepraszam, że momentami jest nieskładnie i może nielogicznie napisane, ale zależy mi na czasie. Zawsze mam wyrzuty sumienia jak ktoś "bawi" moje dziecko, a ja spędzam czas na relaksie zamiast na czymś pożyteczniejszym :P
środa, 25 września 2013
środa, 18 września 2013
Mam szwagierkę na urlopie, więc jest dużo łatwiej, bo zajmuje się Bubusiem, a ja mam więcej wolnego czasu :) Ale niestety jest tylko do niedzieli... Dobre i to :P Teraz właśnie przyszła po kocyk, bo Młody jej zasnął w wózku. Pewnie będzie czytała książkę i co chwilę na niego zerkała :) W takich chwilach zazdroszczę matkom, które nie muszą się same zajmować dzieckiem tylko mają kogoś kto je odciąży. Psychicznie jest dużo prościej, a i fizycznie również.
Wczoraj siedzieliśmy z K. do 2 w nocy i gadaliśmy-o wszystkim i o niczym. Stwierdziliśmy, że obojgu nam tego brakowało. Skupianie się na codziennych czynnościach spowodowało, że zapomnieliśmy o nas i o tym co nas łączy. A ja to już w ogóle- tylko Kubuś i Kubuś, a w tym wszystkim zabrakło miejsca dla K.Czas to zmienić. Tylko jest jeden problem :P Mam baaardzo zazdrosnego Syna. Kiedy K. mnie zaczepia, łaskocze albo po prostu przytuli czy pocałuje to jest krzyk i protest ze strony naszego Szkraba. Nie podoba mu się, że musi się dzielić mamą z kimś innym albo po prostu myśli, że tatuś robi krzywdę mamusi :P I trzeba przestać, bo kończy się to płaczem i wielką złością. Takiego mamy terrorystę w domu, mam nadzieję, że mu to przejdzie w miarę szybko :P
Za oknem szaro i ponuro, nic się nie chce, człowiek by tylko spał i spał. A co najgorsze takich dni będzie coraz więcej. Oj jak ja nienawidzę jesieni i zimy.... Ale koniec marudzenia :)
Pozdrowionka
Wczoraj siedzieliśmy z K. do 2 w nocy i gadaliśmy-o wszystkim i o niczym. Stwierdziliśmy, że obojgu nam tego brakowało. Skupianie się na codziennych czynnościach spowodowało, że zapomnieliśmy o nas i o tym co nas łączy. A ja to już w ogóle- tylko Kubuś i Kubuś, a w tym wszystkim zabrakło miejsca dla K.Czas to zmienić. Tylko jest jeden problem :P Mam baaardzo zazdrosnego Syna. Kiedy K. mnie zaczepia, łaskocze albo po prostu przytuli czy pocałuje to jest krzyk i protest ze strony naszego Szkraba. Nie podoba mu się, że musi się dzielić mamą z kimś innym albo po prostu myśli, że tatuś robi krzywdę mamusi :P I trzeba przestać, bo kończy się to płaczem i wielką złością. Takiego mamy terrorystę w domu, mam nadzieję, że mu to przejdzie w miarę szybko :P
Za oknem szaro i ponuro, nic się nie chce, człowiek by tylko spał i spał. A co najgorsze takich dni będzie coraz więcej. Oj jak ja nienawidzę jesieni i zimy.... Ale koniec marudzenia :)
Pozdrowionka
wtorek, 17 września 2013
...
Z racji, że za oknem szaro, buro i ponuro, a do tego leje cały czas, mężu wrócił już z pracy, ogarnął się na szybcika i pojechał do urzędów załatwiać dokumenty do pozwolenia na budowę, które jest nam niezbędne do postawienia choćby centymetra ściany. Właśnie dzwonił, że udało mu się wybrać wszystkie papierki (zapłacił "tylko" 60 zł) i jak zdąży to podjedzie jeszcze do Urzędu Gminy. Jak na razie to postanowiliśmy podejść do tego wszystkiego sceptycznie. Dopóki rodzice oficjalnie nie podpiszą dokumentów w banku i pieniądze nie wylądują na koncie- będziemy ostrożni z entuzjazmem. Póki co, załatwimy co się da, żeby przez zimę się przygotować do remontu, łącznie z zaklepaniem wszelkich ekip nam potrzebnych. Wierzę, że się uda i w przyszłym roku będziemy już "na swoim":)
Co do Bubka naszego to zaczyna już powoli chodzić i trzeba chować wszystkie niebezpieczne przedmioty. Do tego czasu było super, bo mi Synuś nie raczkował, więc posadziłam go na dywanie i mogłam wyjść do toalety lub chociaż kawę sobie zrobić- wystarczyły mu zabawki.Ale to się zmieniło tydzień temu i dzisiaj już nie mogę spuścić go z oka, bo wszędzie sobie na czworakach podejdzie i wszystko z szafek powyciąga. Jak na razie chodzi trzymając się mnie dwiema rączkami i nie chce puścić jednej- za bardzo się boi.Ale nic na siłę:) Przyjdzie taki dzień, że sam będzie chciał i jeszcze będę za nim biegać :P
Nie choruje, więc mam z tym spokój, tylko to spanie- budzi się co chwile i mam tego już dosyć. Kładę go późno spać (po 22) i późno też je kaszkę, więc powinien być długo syty, ale wierci się i kwęka i trzeba wstawać. Mam nadzieję, że jak skończy roczek to zaczną się przespane nocki.
Do pracy raczej nie pójdę, koleżanka dalej nie dzwoni, więc lipa. Pogodziłam się już z tym.
A oprócz tego nudy, dzień jak co dzień. Długo śpimy, dużo spacerujemy, bawimy się i tak mijają nam dni. Na szczęście mam trochę więcej czasu dla siebie,mogę sobie już pozwolić na nałożenie maseczki na twarz czy maski na włosy, posiedzieć na fejsie jak Młody śpi czy zacząć czytać książkę (gorzej, bo zawsze jest tak, że jak się rozczytam i robi się ciekawie to Kubuś się budzi i tyle relaksu :p)
Jest dobrze :) Mogłabym być bardziej uczuciowa dla K., ale nie potrafię-stałam się oziębła i zdystansowana. Dlaczego? Nie wiem i to mnie martwi. W łóżku to normalnie nie pamiętam kiedy coś się działo. Biedny ten mój chłop- może pasuje się zmienić. Zastanowić się nad sobą- to moje zadanie na dzisiejszą noc...
Buziak
Co do Bubka naszego to zaczyna już powoli chodzić i trzeba chować wszystkie niebezpieczne przedmioty. Do tego czasu było super, bo mi Synuś nie raczkował, więc posadziłam go na dywanie i mogłam wyjść do toalety lub chociaż kawę sobie zrobić- wystarczyły mu zabawki.Ale to się zmieniło tydzień temu i dzisiaj już nie mogę spuścić go z oka, bo wszędzie sobie na czworakach podejdzie i wszystko z szafek powyciąga. Jak na razie chodzi trzymając się mnie dwiema rączkami i nie chce puścić jednej- za bardzo się boi.Ale nic na siłę:) Przyjdzie taki dzień, że sam będzie chciał i jeszcze będę za nim biegać :P
Nie choruje, więc mam z tym spokój, tylko to spanie- budzi się co chwile i mam tego już dosyć. Kładę go późno spać (po 22) i późno też je kaszkę, więc powinien być długo syty, ale wierci się i kwęka i trzeba wstawać. Mam nadzieję, że jak skończy roczek to zaczną się przespane nocki.
Do pracy raczej nie pójdę, koleżanka dalej nie dzwoni, więc lipa. Pogodziłam się już z tym.
A oprócz tego nudy, dzień jak co dzień. Długo śpimy, dużo spacerujemy, bawimy się i tak mijają nam dni. Na szczęście mam trochę więcej czasu dla siebie,mogę sobie już pozwolić na nałożenie maseczki na twarz czy maski na włosy, posiedzieć na fejsie jak Młody śpi czy zacząć czytać książkę (gorzej, bo zawsze jest tak, że jak się rozczytam i robi się ciekawie to Kubuś się budzi i tyle relaksu :p)
Jest dobrze :) Mogłabym być bardziej uczuciowa dla K., ale nie potrafię-stałam się oziębła i zdystansowana. Dlaczego? Nie wiem i to mnie martwi. W łóżku to normalnie nie pamiętam kiedy coś się działo. Biedny ten mój chłop- może pasuje się zmienić. Zastanowić się nad sobą- to moje zadanie na dzisiejszą noc...
Buziak
środa, 11 września 2013
Co u nas?
Stagnacja. Tak mogę określić moje życie ostatnimi czasy. Brak działania, wegetacja, życie dniem dzisiejszym. Ale coś się zmienia i mam nadzieję, że są to zmiany na lepsze. Rozpisywałam się już jak bardzo mi źle z teściami i co się z tym wiąże jak bardzo nam brak prywatności i przestrzeni przez co nasze małżeństwo powoli "umiera". Dla nas to ostatni dzwonek, żeby odnowić to wszystko co tak misternie budowaliśmy przez te wszystkie lata. Do tego w pracy K. dzieją się niestworzone rzeczy. Mówi się, że z rodziną to "najlepiej się wychodzi na zdjęciu" i to jest święta prawda. Brat K. tak się "wycwanił", że zaczął wykorzystywać K. i ma do niego ciągłe pretensje. Wszystko mu nie pasuje, a zamiast pilnować pracowników to więcej go w pracy nie ma niż jest a wszystkie obowiązki spadły na K. Codziennie się kłócą i mój mąż ma już tego dosyć Odbija się to na nas, bo ciągle "burczy" na mnie i się wyładowuje. Myślał o zmianie pracy i załatwił sobie nawet wyjazd do Francji, znaczy się nasz wspólny kolega zaklepał mu miejsce u kuzyna w firmie budowlanej, ale dla K. wyjazd to ostateczność- nie chce nas zostawiać...
Podjęliśmy decyzję, że K. wyjedzie zarobić na budowę piętra i wróci, ale jak wspomnieliśmy o tym teściowej to powiedziała, że jak chcemy robić remont to oni nam podpiszą dokumenty do kredytu, żeby tylko K. nie wyjeżdżał, bo dla młodych małżeństw to nie jest dobre. Ona to pikuś, najbardziej baliśmy się o teścia, bo on od zawsze był przeciwny kredytom i twierdził, że skoro oni się całe życie męczyli z ich rodzicami w dwóch pokojach to my tez możemy. Ale postawiliśmy wszystko na jedną kartę i wygraliśmy. Teść ostatecznie się zgodził i wychodzi na to, że już niedługo będziemy mieć swoje upragnione piętro, a K. nie wyjedzie. Jak dla mnie mógłby jechać, obyłoby się bez kredytu, ale najbardziej szkoda mi Kubusia, bo każdy miesiąc na takim dziecku widać i K. na pewno dużo by ominęło. Jedyny minus tej całej sytuacji jest taki, że mąż musi dalej pracować u brata chyba, że znajdzie coś o podobnych zarobkach, no bo wiadomo- trzeba będzie spłacać kredyt. Ja też czekam czy coś się z tą moją praca wyklaruje- jeśli do 20 września koleżanka nie da znać to będzie "po frytkach".
Podsumowując: załatwiamy wszelkie formalności do kredytu hipotecznego, jeśli zdążmy w miarę szybko z tym i pieniądze będą na koncie to jeszcze przed zimą chcemy wybudować to piętro, a w zimie wykończyć, jeśli nie to ruszamy z tym "koksem" na wiosnę :) Z racji tego, że małż ma w zimie wolne, bo jest "martwy sezon" to wolelibyśmy się tak wyrobić, żeby jak spadnie śnieg już tam mieszkać, ale zobaczymy. Byłoby super całą rodzinką sobie spędzać dnie u siebie :)
Dam znać jak się coś wyjaśni :)
Powoli mam coraz więcej wolnego czasu, bo Syn dorasta. Naprawdę podziwiam te mamy, które regularnie coś "skrobią" na swoich blogach. Ja tam jak Młody śpi to wolę poczytać książkę albo ogarnąć siebie bądź dom :P
Co najgorsze- Młody daje mi popalić w nocy :/ Od 1.30 co chwilę się budzi aż w końcu ląduje u nas w łóżku. W rezultacie my budzimy się w tej samej pozycji, w której zasnęliśmy, a Młody zadowolony, bo rozłożony na pół łóżka się wysypia. Czekam tej cudownej chwili kiedy mój pierworodny zaskoczy mnie przespana nocą. A na razie wymiękam, witam się z "worami pod oczami" i zamieniam się rankiem w zombi :P
To tak w skrócie co u nas;) Jak macie jakieś pytania to walcie śmiało :P
Buziunie:*
Podjęliśmy decyzję, że K. wyjedzie zarobić na budowę piętra i wróci, ale jak wspomnieliśmy o tym teściowej to powiedziała, że jak chcemy robić remont to oni nam podpiszą dokumenty do kredytu, żeby tylko K. nie wyjeżdżał, bo dla młodych małżeństw to nie jest dobre. Ona to pikuś, najbardziej baliśmy się o teścia, bo on od zawsze był przeciwny kredytom i twierdził, że skoro oni się całe życie męczyli z ich rodzicami w dwóch pokojach to my tez możemy. Ale postawiliśmy wszystko na jedną kartę i wygraliśmy. Teść ostatecznie się zgodził i wychodzi na to, że już niedługo będziemy mieć swoje upragnione piętro, a K. nie wyjedzie. Jak dla mnie mógłby jechać, obyłoby się bez kredytu, ale najbardziej szkoda mi Kubusia, bo każdy miesiąc na takim dziecku widać i K. na pewno dużo by ominęło. Jedyny minus tej całej sytuacji jest taki, że mąż musi dalej pracować u brata chyba, że znajdzie coś o podobnych zarobkach, no bo wiadomo- trzeba będzie spłacać kredyt. Ja też czekam czy coś się z tą moją praca wyklaruje- jeśli do 20 września koleżanka nie da znać to będzie "po frytkach".
Podsumowując: załatwiamy wszelkie formalności do kredytu hipotecznego, jeśli zdążmy w miarę szybko z tym i pieniądze będą na koncie to jeszcze przed zimą chcemy wybudować to piętro, a w zimie wykończyć, jeśli nie to ruszamy z tym "koksem" na wiosnę :) Z racji tego, że małż ma w zimie wolne, bo jest "martwy sezon" to wolelibyśmy się tak wyrobić, żeby jak spadnie śnieg już tam mieszkać, ale zobaczymy. Byłoby super całą rodzinką sobie spędzać dnie u siebie :)
Dam znać jak się coś wyjaśni :)
Powoli mam coraz więcej wolnego czasu, bo Syn dorasta. Naprawdę podziwiam te mamy, które regularnie coś "skrobią" na swoich blogach. Ja tam jak Młody śpi to wolę poczytać książkę albo ogarnąć siebie bądź dom :P
Co najgorsze- Młody daje mi popalić w nocy :/ Od 1.30 co chwilę się budzi aż w końcu ląduje u nas w łóżku. W rezultacie my budzimy się w tej samej pozycji, w której zasnęliśmy, a Młody zadowolony, bo rozłożony na pół łóżka się wysypia. Czekam tej cudownej chwili kiedy mój pierworodny zaskoczy mnie przespana nocą. A na razie wymiękam, witam się z "worami pod oczami" i zamieniam się rankiem w zombi :P
To tak w skrócie co u nas;) Jak macie jakieś pytania to walcie śmiało :P
Buziunie:*
wtorek, 10 września 2013
:)
Tak na szybkiego co by Was za bardzo nie zaniedbać :) Kilka fotek z Soliny ;)

Jakiś sensowny post "spłodzę" na dniach... Buziaki :*
PS. Młody dorasta (2 dni temu skończył 10 miesięcy) a ja powoli odczuwam, że wracam do "świata żywych" :P
| Moje Słoneczko :) |
| Nasza "solińska"ekipa :) |
| Z mamusią ;) (straszę bez makijażu, będziecie mieć koszmary :P) |
| Zabawa z tatą:) |
| Bubuś |
| Mężczyźni mojego życia :) |
| Po obiadku |
| "Szczęśliwe"małżeństwo :P |
PS. Młody dorasta (2 dni temu skończył 10 miesięcy) a ja powoli odczuwam, że wracam do "świata żywych" :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)