czwartek, 31 stycznia 2013

Offline ;)

Kochane korzystając z tego, że jestem u rodzinki i dopadłam komputer chciałam Was poinformować o mojej nieobecności. Jestem u mamy z Kubusiem i wypoczywam, bo głównie ona zajmuje się Młodym. Przyszedł czas na podładowanie akumulatora. Czas dla mnie- tylko dla mnie.
Jak wrócę to się zamelduję- prawdopodobnie w przyszłym tygodniu ;)
Pa ;*

środa, 16 stycznia 2013

Zaległości

Oj, dawno mnie nie było. Wytłumaczenie jest jedno- brak czasu i niepracujący zimą mąż okupujący komputer :) Korzystając z chwili, że wybył z domu, postanowiłam zameldować, że żyję i mam się dobrze :)
Nowy Rok nam nastał :) Sylwester jak pewnie się spodziewacie spędziliśmy z Maluszkiem w domu, kuzyn wpadł do nas i posiedzieliśmy do 3 nad ranem. Kubuś wyczuł zbliżającą się północ i wstał o 23.45 żeby z nami powitać Nowy 2013 rok po czym zasnął pół godziny później :) Ogólnie myślałam, że będzie mi szkoda, że nasi znajomi się bawią a my tak spokojnie w kapciach w domu, ale nie- Sylwester wspominam miło i nie żałuję, że odrzuciłam propozycję opieki nad Małym cioci, a nawet mamie :) Wiem, że myślami byłabym z  nim i nie bawiłabym się dobrze, mimo że impreza odbywała się w szkole oddalonej od cioci 10 min drogi pieszo i mogłabym zaglądnąć do niego kiedy bym tylko chciała. Za rok może się gdzieś wybierzemy i odbijemy to sobie ;)
Szkoda mi bardzo, że tamten rok się skończył, bo był dla mnie niezwykle udany :) Spełniły się dwa moje pragnienia na 2012 rok: zostałam mamą i znalazłam pracę, wprawdzie na zastępstwo i na dzień dzisiejszy jestem już bezrobotną na macierzyńskim, ale dzięki niej mogę spokojnie cieszyć się synusiem i nie martwić się, że brakuje nam na cokolwiek dla niego :) Zostało mi jeszcze jedno marzenie, które w tamtym roku się nie spełniło, dlatego przenoszę go na 2013 :) Pewnie się domyślacie co! Odseparowanie od teściowej :) No i chciałabym też znaleźć pracę, taką na stałe, nie nie co ja wymyślam- jakąkolwiek pracę ;) Jak te dwie rzeczy mi się spełnią to 31 grudnia uznam ten rok za szczęśliwy :) Ale przede wszystkim życzę sobie, mojej rodzince i Wam kochane moje dużo zdrówka, bo bez niego nic się nam w życiu nie uda :)

Co jeszcze? Acha, 5 stycznia mój Dzidziuś przestał być poganinem, a został chrześcijaninem :P Takie miałam obawy, jak to wszystko wyjdzie, czy będzie grzeczny w kościele, czy chrzciny robić w restauracji czy w domu, a tu ksiądz sprawił, że nie było czasu na zastanawianie się nad tym wszystkim :P Między Świętami poszliśmy go zapisać do kancelarii parafialnej i ustalić datę chrztu. U nas ksiądz jest zaciekłym przeciwnikiem chrzczenia w soboty i jakiekolwiek inne dni, tylko niedziela na sumie i koniec!!! A ja, jako że wręcz nienawidzę robienia czegoś na pokaz, żeby inni mogli się napatrzeć i nagadać postanowiłam po ustaleniu z K. poprosić go czy by jednak nie odprawił nam tego sakramentu w sobotę. Ogólnie przyjęte u nas jest, że ksiądz robi wyjątki tylko z konkretnego powodu, więc ja razem z K. zrobiłam z siebie bardziej chorą niż jestem zwalając wszystko na to moje nadciśnienie, opowiedziałam mu, ze byłam z tego powodu w szpitalu i że na Świętach też się źle czułam, co było zgodne z prawdą. No i zgodził się, bez jakiegokolwiek ALE, nawet nie musieliśmy go przekonywać, pozwolił nam sobie jeszcze wybrać termin :) Chcieliśmy na spokojnie 19 stycznia, ale coś zażartował, że jak nie zdążę upiec placków to mi kupi i że zapisuje na 5 stycznia, czyli tydzień od tego naszego spotkania :P Byliśmy w szoku, ale tak nas zbałamucił, że wyszliśmy z taką właśnie datą ;) Na szybkiego prosiliśmy Chrzestnych i na rezerwację w restauracji nie było już czasu. W rezultacie domową imprezę na 18 osób uważam za udaną, nie napracowałam się, bo mama, ciocia i teściowa coś od siebie upichciły, ciasta kupiliśmy gotowe, więc do mnie należało tylko zrobienie dwóch sałatek :) W niedzielę po całej tej imprezie mama razem z ciocią wpadły z rana i ogarnęły kuchnię, do mnie należało tylko pakowanie umytej zastawy i sztućców ;D Takie chrzciny to ja mogę mieć co tydzień :p Nie żebym była materialistką, ale finansowo wyszliśmy super, bo straciliśmy ok. 800 zł a w restauracji wydalibyśmy ok. 2000 zł. Kubuś "zarobił" 1100 zł i dostał od Chrzestnego bardzo praktyczny fotelik do karmienia :) Za te jego pieniążki chcemy mu kupić matę edukacyjną i leżaczek-bujaczek ;) Macie jeszcze jakieś pomysły co by się mu  jeszcze mogło przydać??

To może już tyle na dziś, bo notka długaśna ;) Bełchatowianko, jeśli mnie czytasz to zaproś mnie jeszcze raz do czytania Twojego bloga, bo gdzieś mi wcięło to zaproszenie i nie mam dostępu do postów!!
Buziaki

wtorek, 8 stycznia 2013

Dwumiesięczny Słodziak

Wczoraj o 11.35 mój Syn skończył dwa miesiące. Z tej okazji kilka fotek ;) Mam sporo do opisania, ale to może jutro w wolnym czasie ;)
Taki jestem piękny :)

Takie mam "pampuchy" :P
Bo u mamy śpi się najlepiej :)


Mamo! Bo ludzie patrzą ;)







Buziaki :)