piątek, 18 marca 2016

Szybka notka co u nas.  Kończymy 27 tydzień i ogólnie mamy się dobrze.  Od dwóch tygodni jestem na zwolnieniu lekarskim i głównie odpoczywam, czasem posprzatam czy upiekę szarlotkę, bo ona jest ciastem numer 1 w tej ciąży;) W pierwszej miałam fazę na babciny barszcz czerwony a w tej króluje właśnie szarlotka, którą  sama sobie piekę;) W pierwszej ciąży polubiłam zielone oliwki a w tej cynamon;) I tak mi już zostanie. Wyniki badań w porządku, miałam podejrzenie cukrzycy ciazowej ale badanie obciążenia glukoza ja wykluczylo -wyniki idealne :) Anemii na razie nie mam, przytylam tylko 4 kg i brzuszka też nie mam jakoś ogromnego-teściowa twierdzi że wręcz mały jak na prawie 7 miesiąc. Jakby nie spadki ciśnienia, które jest dosyć niskie to byłoby wręcz idealnie, a tak to czuję się wiecznie zmęczona, osłabiona i zwykły spacer kończy się u mnie "nogami jak z waty", więc zrezygnowałam z aktywności ruchowej i co niedzielnych wizyt w kościele, bo nie chce ryzykować, że mnie zeslabi. Kuba chodzi na pole z teściową więc dziecko jest dotlenione, na spacery z mamą przyjdzie czas w czerwcu jak Junior będzie już na świecie:) Poza tym nic ciekawego. Znaleźliśmy architekta, który zajmie się cała dokumentacją dobudowy piętra, pierwszy powiedział że koszt wynosi 20 tyś, drugi nam zrobi za 12 tyś więc wyboru nie mamy. Jedynie stopuje nas czas bo ten tańszy zajmuje się na razie projektami unijnymi i mamy dzwonić początkiem kwietnia. Złudzeń nie ma -Juniora przywitamy jeszcze na dole w takich warunkach jakie mamy ale mamy nadzieję ze Boże Narodzenie spędzimy już "u siebie" :) Dobrze ze mam ten cel, bo napiszę Wam ze siedzenie w domu z tesciowa mi zdecydowanie (a raczej mojej psychice)nie służy. Mam dość tej kobiety i jej ciągłego wtracania się i gderania. Mam wrażenie, że nawet mój odpoczynek jej nie pasuje, słyszę jak na mnie narzeka za ścianą, a sama nie lepsza. Mając 30 lat i swoją rodzinę potrzebuje już stabilizacji, spokoju, własnego kąta i prawa do podejmowania własnych decyzji bez ingerencji osób trzecich.  Jestem przecież kobieta, żona i matką, która chce się jak najlepiej troszczyć o swoje dzieci. Nie mam 15 lat i nikt mi nie będzie mówił co mam robić. Ech, koniec narzekania :) 
Pozdrawiam