Mam wszystkiego dosyć ;(( Moje życie to jakiś matrix. Nie powinno tak być, że człowiek źle się czuje w "swoim" domu. Każdy dzień tutaj to dzień stracony, a ja siedzę w pokoju jak jakiś więzień. Jak się domyślacie znowu mam problem z teściową, a przyczyniła się do tego sytuacja, kiedy ja myłam naczynia w kuchni i usłyszałam jak nadaje na mnie do teścia. Tym razem miała pretensje, że nie sprzątam w domu a przecież z wszystkiego też korzystam i że w dzień to się wyśpię z dzieckiem i nic nie robię! No i takie tam różne rzeczy. Jeszcze bym się tym tak nie przejęła gdyby nie fakt, że ona zupełnie nic nie robi a tylko narzeka. Popija sobie z teściem i wiecznie ma o coś pretensje. Świetnie pasuje mi tu cytat z Pisma Św., że człowiek widzi "drzazgę w oku drugiego, a w swoim belki nie widzi". Fakt, nie robię teraz w domu nic poza tym, że sprzątnę w kuchni czy od czasu do czasu ogarnę łazienkę, ale przyczyniło się do tego jej zachowanie. Dawniej jak coś zrobiłam to zawsze miała jakieś uwagi, "bo ona robi to tak i tak" a ja inaczej, K. jak kosił trawę to stała przy nim i pokazywała palcem gdzie ma kosić no i się wkurwiłam, bo skoro robię coś JA to chcę to robić po swojemu. Był szereg takich sytuacji, gdzie coś jej nie pasowało, np:
- ja smażę na oleju, a ona na smalcu i wielce wychwalała, że tak jest smaczniej (kwestia smaku),
- u nas w domu koktajle zawsze robiło się na śmietanie, ona skrytykowała jak tak zrobiłam, bo na maślance jest smaczniejszy ( no to kur... nie pij jak CI nie pasuje)
- miała zastrzeżenia, że wiruję pranie na 800 a nie na 700 jak ona,
- w domu piekę tylko ja (teściowa od wielkiego dzwonu jak zapowiedzą się goście, a nie ma śmiałości mnie o to poprosić- czyi raz, dwa razy na rok) i potrafiła powiedzieć, że masę robi się na maśle, a nie na margarynie tak jak ja to zrobiłam.
No było mnóstwo takich sytuacji, aż w końcu stwierdziłam, że mam wszystko w du.... i skoro robię coś źle to wcale nie będę nic robić. I od tamtej pory mam wyjebane na wszystko, robię tylko to co muszę w koło siebie. Już mam tak zszargane nerwy, że jak mam wyjść z pokoju to mnie "trzęsie". Przed chwilą był u nas listonosz i przyniósł mi dwie paczuszki z allegro i list z Urzędu Gminy odnośnie budowy, teściowa mnie zawołała, bo miałam podpisać odbiór i normalnie nie wiem dlaczego ale mnie roztrzęsło :( A szczególnie jak zabrała mi Kubę, bo weszłam do kuchni z nim na rekach (nienawidzę jak ona go dotyka), podpisałam drżącymi rękami, listonosz poszedł a ja wzięłam jej z rąk syna z wymówką, że idę go położyć spać :( Teraz powoli mnie puszcza, ale dalej jakoś tak dziwnie się czuję. No obłęd- jak można tak reagować na własną teściową?? Niestety, organizmu nie oszukam i choćbym chciała się odciąć psychicznie, nie dam rady. Działa na mnie destrukcyjnie. Jest godzina 14.34, a ja od rana wyszłam tylko zrobić sobie kawę i Kubusiowi drugie śniadanie, a tak to siedzę w pokoju i nie mam ochoty nawet iść sobie zrobić coś do jedzenia. Koszmar....
Czekam z niecierpliwością jak K. wróci i wtedy się lepiej poczuję.
Może według niektórych przesadzam, ale nie potrafię zachowywać się inaczej.... Nigdy nie będę tu u siebie i nie wiem czy cokolwiek to piętro pomoże :/ A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam w nikim wsparcia, a szczególnie w moim K., bo jest między "młotem a kowadłem" i na pewno nie jest po mojej stronie, a rozmowa z nim zawsze kończy się kłótnią ;(
czwartek, 12 grudnia 2013
środa, 11 grudnia 2013
Odwieźliśmy Chrzestną Kubusia i... zostaliśmy na dwa dni ;) Nic nas nie ograniczało, bo Małż z racji fatalnej pogody miał poniedziałek wolny, więc mogliśmy robić co chcemy ;) Młody pobawił się z ciociami (ma to szczęście, że są to bardzo młode ciocie- jeszcze niepełnoletnie :P) i miałam go " z głowy" przez dwa dni, a jak ciocie poszły do szkoły to pałeczkę przejęła prababcia Młodego, bo pojechała z nami i została tam jeszcze kilka dni. My na spokojnie "skoczyliśmy" sobie na zakupy, bo miałam w planach kupić coś eleganckiego Kubie na Święta i wyhaczyłam coś takiego ;)
Podoba mi się to body, bo jest bardzo praktyczne. Po pierwsze wygodne, a po drugie my na Świętach objeżdżamy całą rodzinkę (taki mamy zwyczaj w naszej familli, że "gościmy się" codziennie u kogoś innego;)) i wszędzie jest ciepło, więc po co ma mi się Młody grzać w jakimś body plus koszuli na wierzch. No i ogólnie mi się spodobało i nie mogłam go nie kupić:P Do tego nakupiłam Kubusiowej narzeczonej, która przylatuje za tydzień z USA trochę ubranek- niby, że od Mikołaja ;) Trafiłam na ekstra obniżki w Smyku, więc nakupiłam 5 superowych rzeczy za niecałe 100 zł... ;) No i najbardziej podjarałam się tym, że znaleźliśmy z K. w Tesco NOWE kaszki dla juniora- od razu stanęły mi przed oczami całkowicie przespane noce syna i kupiłam dwie na spróbowanie, jedną z płatkami kukurydzianymi, a drugą z wafelkami ryżowymi :) No i co? I dupa ;P Kaszki szanowny Syn polubił, ale żeby spał całą noc to nie powiedziałabym ;P Znowu zaczęło się wiercenie i wstawanie do niego z większą częstotliwością niż się ostatnio chwaliłam, ale nie na tyle żeby nie zdążyć się bzyknąć w międzyczasie ;P Zwodziłam męża już kilka dni, więc w końcu musiałam mu ulec.... I tak chłop ze mną biedny, bo mi się nigdy nie chce :P A niech ma dzisiaj dobry dzień ;)
Wracając do Kuby- myślę, że kolejne zęby się zaczynają, z tym, że te nocki nie są jeszcze na tyle złe, żebym wiedziała, że to na pewno to. Diagnozę postawię za kilka dni ;) Ale to uzębienie Syna jest dziwne, bo na górze ma 4 zęby na przedzie i jeden tak bardzo z tyłu, że musi szeroko paszczę otworzyć, żebym kłyka zobaczyła, a na dole ma tylko dwie jedynki i to samo- z tyłu zebol wyrósł co dopiero widać przy chichrającym się na głos dziecku. A tak to szpary wszędzie...
Skoro Syn się ładnie zabawił i drze gazety na strzępki to kończę pisanie i biorę się za prasowanie, bo dwa prania na mnie czekają ;)
Miłego popołudnia :)
Podoba mi się to body, bo jest bardzo praktyczne. Po pierwsze wygodne, a po drugie my na Świętach objeżdżamy całą rodzinkę (taki mamy zwyczaj w naszej familli, że "gościmy się" codziennie u kogoś innego;)) i wszędzie jest ciepło, więc po co ma mi się Młody grzać w jakimś body plus koszuli na wierzch. No i ogólnie mi się spodobało i nie mogłam go nie kupić:P Do tego nakupiłam Kubusiowej narzeczonej, która przylatuje za tydzień z USA trochę ubranek- niby, że od Mikołaja ;) Trafiłam na ekstra obniżki w Smyku, więc nakupiłam 5 superowych rzeczy za niecałe 100 zł... ;) No i najbardziej podjarałam się tym, że znaleźliśmy z K. w Tesco NOWE kaszki dla juniora- od razu stanęły mi przed oczami całkowicie przespane noce syna i kupiłam dwie na spróbowanie, jedną z płatkami kukurydzianymi, a drugą z wafelkami ryżowymi :) No i co? I dupa ;P Kaszki szanowny Syn polubił, ale żeby spał całą noc to nie powiedziałabym ;P Znowu zaczęło się wiercenie i wstawanie do niego z większą częstotliwością niż się ostatnio chwaliłam, ale nie na tyle żeby nie zdążyć się bzyknąć w międzyczasie ;P Zwodziłam męża już kilka dni, więc w końcu musiałam mu ulec.... I tak chłop ze mną biedny, bo mi się nigdy nie chce :P A niech ma dzisiaj dobry dzień ;)
Wracając do Kuby- myślę, że kolejne zęby się zaczynają, z tym, że te nocki nie są jeszcze na tyle złe, żebym wiedziała, że to na pewno to. Diagnozę postawię za kilka dni ;) Ale to uzębienie Syna jest dziwne, bo na górze ma 4 zęby na przedzie i jeden tak bardzo z tyłu, że musi szeroko paszczę otworzyć, żebym kłyka zobaczyła, a na dole ma tylko dwie jedynki i to samo- z tyłu zebol wyrósł co dopiero widać przy chichrającym się na głos dziecku. A tak to szpary wszędzie...
Skoro Syn się ładnie zabawił i drze gazety na strzępki to kończę pisanie i biorę się za prasowanie, bo dwa prania na mnie czekają ;)
Miłego popołudnia :)
czwartek, 5 grudnia 2013
Mamy przełom w spaniu, a przynajmniej tak mi się wydaje :) Chyba, że to chwilowe tylko :p Już od kilku nocy Bubek śpi w swoim łóżeczku do 3- 4 nad ranem :D I nie muszę wstawać co 20 minut i czasem nawet lulać go na rękach- to minęło i mam nadzieję, że nie wróci. W nocy wstaję do niego może z raz w momencie kiedy wypadnie mu smoczek i zaczyna uprawiać "kwękot" ;) Ale za to ok. 4 zaczyna się wiercić, stękać, kwękać i nic go nie uspokaja, a ja stwierdzając, że za niecałe dwie godziny Małż wstaje do pracy- przenoszę go do naszego łóżka i śpimy dalej. Myślę, że kiedyś nadejdzie taka nocka, że nie będzie to konieczne i Młody zaskoczy mnie spaniem do rana. Wydawało mi się, że oduczenie go spania z nami będzie piekielnie trudne, ale jednak nie. W takim razie głównym powodem były dokuczające zęby, a nie chęć ciągłej bliskości mamy. Wiem, że nie będzie tak cały czas lekko, bo zębów ciąg dalszy nastąpi, ale miło jest kilka nocy pospać trochę głębiej i dłużej niż 15-20 minut :) To tyle w tym temacie co by nie zapeszyć za bardzo :P
Kubuś od urodzenia ma swoją płaską poduszkę, zdrową dla kręgosłupka poleconą w sklepie dziecięcym. No i sobie na niej śpi, ale jak tylko go przeniosę do siebie to pcha się na moją, "dorosłą" ;) Nawet na "śpiąco". Wyczytałam gdzieś, że do pierwszego roku życia absolutnie nie wolno dopuścić do tego, żeby dziecko spało na zwykłej poduszce, bo to niezdrowe, ale tak się zastanawiam do kiedy ten zakaz obowiązuje. Do rzeczy: kiedy mogę zakupić dziecku normalną poduszkę bez obawy, że narażę go na skrzywienie kręgosłupa? Ktoś wie?? Będę wdzięczna za odpowiedź ;)
Trzymajcie się kochane!
Kubuś od urodzenia ma swoją płaską poduszkę, zdrową dla kręgosłupka poleconą w sklepie dziecięcym. No i sobie na niej śpi, ale jak tylko go przeniosę do siebie to pcha się na moją, "dorosłą" ;) Nawet na "śpiąco". Wyczytałam gdzieś, że do pierwszego roku życia absolutnie nie wolno dopuścić do tego, żeby dziecko spało na zwykłej poduszce, bo to niezdrowe, ale tak się zastanawiam do kiedy ten zakaz obowiązuje. Do rzeczy: kiedy mogę zakupić dziecku normalną poduszkę bez obawy, że narażę go na skrzywienie kręgosłupa? Ktoś wie?? Będę wdzięczna za odpowiedź ;)
Trzymajcie się kochane!
środa, 4 grudnia 2013
Tak na szybko :) Dzisiaj dostaliśmy powiadomienie, że odbyło się w naszej sprawie posiedzenie, w sensie, że w sprawie tego wniosku o pozwolenie na rozbudowę domu, co go w październiku złożyliśmy :P Takie powiadomienia dostali też nasi sąsiedzi, którzy mają się w ciągu 7 dni określić czy im nie przeszkadza, iż zamierzamy dobudować to piętro. Sąsiadów mamy fajnych, więc jestem pewna, że problemów robić nie będą :) Czyli z tego wynika, że za jakieś półtora tygodnia dostaniemy oficjalne pismo z decyzją :) Szybko! Liczyliśmy, że może styczniu coś ruszy, a tu proszę- prawdopodobnie jeszcze w tym roku będziemy mieć w rękach to nieszczęsne pozwolenie :)))) Teraz tylko modlić się, żeby rodzice nie zmienili zdania i podpisali co trzeba w banku i "będziemy już w domu" :P Cieszę się, ale jestem też przerażona- póki papierek sobie leżał spokojnie w urzędzie to to wszystko wydawało mi się takie odległe i abstrakcyjne, a tu się okazuje, że trzeba się na serio już za to zabierać :)
Boziu, proszę Cię o pracę, żebym mogła już na maksa cieszyć się tym remontem, w przeciwnym wypadku dalej będę martwić się jak my będziemy żyć z miesiąca na miesiąc!! Ale górę zrobić trzeba póki mamy rodziców K.( zawsze to dwie emerytury więcej w razie kryzysu)- life is brutal!
Boziu, proszę Cię o pracę, żebym mogła już na maksa cieszyć się tym remontem, w przeciwnym wypadku dalej będę martwić się jak my będziemy żyć z miesiąca na miesiąc!! Ale górę zrobić trzeba póki mamy rodziców K.( zawsze to dwie emerytury więcej w razie kryzysu)- life is brutal!
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Mam swoją wizję naszego nowego gniazdka. Najgorsze jest to, że podoba mi się wszystko to co niepraktyczne i trudne w utrzymaniu. Chcę mieć ciemne panele, brązowo-kremowy wystrój łazienki, szary kolor lodówki (na której podobno widać każdy odcisk palca) i mnóstwo takich sprzętów, gdzie żeby lśniły trzeba je szorować przez cały czas. I tu pojawia się pytanie... Posłuchać mojego serca i wybrać to co mi się podoba czy postawić na myślenie kobiety-matki i znaleźć złoty środek, wybrać coś w miarę ładnego, ale i prostego w utrzymaniu. Zakładam bowiem, że będę mieć jeszcze dzieci (jeśli się uda, bo w dzisiejszym świecie niczego nie można być na 100% pewnym). No więc, kremowy dywan w salonie czy kanciasty, szklany stół nie za bardzo się sprawdzą. Co robić?
Tak mi dzisiaj ból głowy dokucza, że nic mi się nie chce, dlatego kończę.
Tak mi dzisiaj ból głowy dokucza, że nic mi się nie chce, dlatego kończę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)