sobota, 12 grudnia 2015

Szybkie wieści z frontu dzidziusiowego :) Wieści są i dobre i złe....  zacznę od tych dobrych. Z Kruszynka wszystko w jak najlepszym porządku. Usg wykazało że ryzyko wad genetycznych jest bardzo niskie więc Dzidzia jest zdrowa. Widziałam jak fika w tym brzuszku i macha do nas a na koniec wymeczona przez doktora wywinela mu numer i schowala się tak ze musiało się skończyć badanie;) Założyłam się z panem doktorem o płeć dziecka, powiedział że prawdopodobnie będzie.... drugi CHŁOPIEC :) Ja mu na to wyjechalam ze mam przeczucie na dziewczynkę i ze 12 tydz i już doktor wie? No i się założyłam o sernik, bo doktor bardzo lubi i to z polewą czekoladową ma być;P mam mu upiec na USG polowkowe, a jak wygram to on mnie zabiera na obiad do szpitalnej stołówki (wypasionej i drogiej;P ).  Jak później rozmawiałam z moją panią dr to mi skomentowała ze on nie mówi czegoś czego nie jest pewien więc już przemienilam swoje myślenie z córki na syna i dobrze mi z tym. Mąż chciał drugiego syna to niech ma;P w takim razie pomyślimy o trzeciej córce jak tym razem się nie udało;P  chociaż zapowiedzialam mu ze na dwójce się u nas reprodukcja zakończby, ale chyba zmienię zdanie;P A ta zła wiadomość?  Jestem osoba nerwowa która na chociażby minimalny bodziec stresogenny reaguje dosyć emocjonalnie. Jak mam się zmierzyć z jakimś zadaniem czy iść do lekarza to zawsze się denerwuje. No a przed każdą wizytą położna mierzy mi ciśnienie, no i ostatnio wyszło mi 155/99 a w ciąży takie ciśnienie jest niedopuszczalne. Nie pomogły żadne tłumaczenia ze w domu pilnuje i mam idealne tylko mnie tak wizyty stresuja. Pani dr od następnej wizyty wysyła mnie na zwolnienie już i kazała mi się skonsultować z kardiologiem żeby wprowadzić leki.  Ja z natury jestem taka ze muszę coś robić bo za dużo myślę jak mam głowę wolna i nie chce siedzieć już w domu. Praca nie jest dla mnie stresująca i wręcz odwraca moje myśli od ciąży, porodu i tego co będzie później. No i mam zamiar błagać ją żeby pozwoliła mi pracować chociaż jeszcze styczeń i luty, w zasadzie tylko styczeń bo w lutym są ferie dwa tygodnie. Nie wiem czy mi się to uda ale chciałabym tutaj poparcia jeszcze mojej fajnej dr kardiolog. Może się uda?? Nie chce pół roku siedzieć na du...  jak się w miarę dobrze czuję i mam to ciśnienie pod kontrolą. Nie wiem co dr sobie myśli ale w domu na pewno sobie nie odpoczne opiekujac się trzylatkiem który cały czas coś chce. To w szkole już się mniej zmecze;) no nic, jak trzeba będzie to pójdę na to zwolnienie i już -nie mam wyjścia. Dobra Kochane nie będę Was zameczac dłużej. Milego weekendu życzę :)

poniedziałek, 7 grudnia 2015

No cóż, jakoś mi tu nie po drodze;) Dzisiaj co nieco o starszym synu, niezwykle niegrzecznym ostatnio. Nie wiem czy przeżywa bunt 3latka czy co, ale od jakiegoś miesiąca jest nie do wytrzymania. Robi na złość, nie słucha się wcale, czasem uderzy. No kosmos... Tylko tzw. "wjechanie mu na ambicje" daje jakieś znosne efekty. Mówię mu ze mnie nie kocha skoro mnie bije itp. rzeczy i w końcu dociera do niego fakt, ze źle robi. Wtedy podmucha, pocaluje zbite miejsce i zapyta się czy boli, po czym przyjdzie się przytulic;) Co do przedszkola to wstawal ładnie przez pierwsze dwa miesiące później jak się zrobiło szaro i ciemno z rana to zastrajkowal i nie chce wstawać. Nie zmuszam go, jeszcze będzie miał dość szkoły, czekamy na wiosnę  to może się ogarnie z tym wstawaniem. Nie ma obowiązku szkolnego to te jego nieobecności nie są nigdzie zgłaszane, a ja za przedszkole place więc chyba obydwie strony są zadowolone. Ja się z nim mordować nie zamierzam więc jak chce to niech śpi. Będzie Maluszek w domu to się oduczy spać do 10;P Oprócz jego buntowniczego zachowania to bardzo mądry i kochany chłopczyk :) Rozgadany, wesoły pieszczoszek nasz kochany;) Ma alergię na fryzjera więc ma gęstą czupryne na głowie, ale do twarzy mu z nią :) Do tego te jego ogromne oczyska, nieraz słyszałam od obcych osób ze złamie serce niejednej przez te oczy;P Dla mnie jaki by on nie był to jest najpiękniejszy i najmądrzejszy jak dla każdej matki jej własne dziecko;P Kocham go nad życie.
W czwartek mam USG prenatalne i normalna wizytę u mojej Pani gin :) Mam nadzieję ze wrócę z samymi dobrymi wiesciami. Dzisiaj zaczęłam 12 tydzień :)Czuje się już o niebo lepiej, dolegliwości powoli mi odpuszczają. Jest dobrze, czuje po kościach ze to może być córcia tym razem, ale czy to będzie córka czy syn-będę cieszyć się tak samo, byleby Maleństwo było zdrowe.

Co do kredytu. Był Pan, posprawdzal mury, fundamenty i orzekł że możemy dobudowywac piętro. Teraz czekamy na namiary od niego do projektanta żeby zrobił nam projekt domu i kosztorysanta całej inwestycji. Wtedy notariusz i bank nam zostanie, no i cała biurokracja. Ale grunt ze dom wytrzyma jeszcze jedną kondygnacje :) Mamy zamiar zdążyć przed porodem, mam nadzieję ze nam się uda i będę mogła w spokoju oddać się opiece nad Maluszkiem. I przede wszystkim walczyć o karmienie piersią, bo z Kuba za szybko się poddalam. W swoim katku będę miała intymność i prywatność a mieszkając z treściami nigdy nie mam tej swobody. Tak ze widzicie, dzieje się u nas sporo, następny rok będzie rokiem przełomowym w naszym życiu. Dobrze, ze chodzę do pracy bo jak za dużo myślę to mnie zaczyna jakiś dół łapać, głupie myśli, ze sobie z dwójką dzieci nie poradzę, ze znów to wstawianie po nocach, kolka, ząbkowanie, pieluchy, zupki a go tego jeszcze kredyt na głowie. Myślę co by było  gdyby któreś z nas zachorowało albo jeszcze gorzej a tu taki kredyt i takye głupie myśli mnie ogarniaja :/ Ale tłumacze sobie ze jak z jednym dałam radę to i z drugim dam, a z kredytem żyją miliony Polaków, jak się nie zaryzykuje to zamiast do przodu zrobi się dwa kroki w tył. Jakoś to będzie to wszystko przez hormony;P I tego się trzymam :) Pozdrawiam Kochane;*