środa, 16 stycznia 2013

Zaległości

Oj, dawno mnie nie było. Wytłumaczenie jest jedno- brak czasu i niepracujący zimą mąż okupujący komputer :) Korzystając z chwili, że wybył z domu, postanowiłam zameldować, że żyję i mam się dobrze :)
Nowy Rok nam nastał :) Sylwester jak pewnie się spodziewacie spędziliśmy z Maluszkiem w domu, kuzyn wpadł do nas i posiedzieliśmy do 3 nad ranem. Kubuś wyczuł zbliżającą się północ i wstał o 23.45 żeby z nami powitać Nowy 2013 rok po czym zasnął pół godziny później :) Ogólnie myślałam, że będzie mi szkoda, że nasi znajomi się bawią a my tak spokojnie w kapciach w domu, ale nie- Sylwester wspominam miło i nie żałuję, że odrzuciłam propozycję opieki nad Małym cioci, a nawet mamie :) Wiem, że myślami byłabym z  nim i nie bawiłabym się dobrze, mimo że impreza odbywała się w szkole oddalonej od cioci 10 min drogi pieszo i mogłabym zaglądnąć do niego kiedy bym tylko chciała. Za rok może się gdzieś wybierzemy i odbijemy to sobie ;)
Szkoda mi bardzo, że tamten rok się skończył, bo był dla mnie niezwykle udany :) Spełniły się dwa moje pragnienia na 2012 rok: zostałam mamą i znalazłam pracę, wprawdzie na zastępstwo i na dzień dzisiejszy jestem już bezrobotną na macierzyńskim, ale dzięki niej mogę spokojnie cieszyć się synusiem i nie martwić się, że brakuje nam na cokolwiek dla niego :) Zostało mi jeszcze jedno marzenie, które w tamtym roku się nie spełniło, dlatego przenoszę go na 2013 :) Pewnie się domyślacie co! Odseparowanie od teściowej :) No i chciałabym też znaleźć pracę, taką na stałe, nie nie co ja wymyślam- jakąkolwiek pracę ;) Jak te dwie rzeczy mi się spełnią to 31 grudnia uznam ten rok za szczęśliwy :) Ale przede wszystkim życzę sobie, mojej rodzince i Wam kochane moje dużo zdrówka, bo bez niego nic się nam w życiu nie uda :)

Co jeszcze? Acha, 5 stycznia mój Dzidziuś przestał być poganinem, a został chrześcijaninem :P Takie miałam obawy, jak to wszystko wyjdzie, czy będzie grzeczny w kościele, czy chrzciny robić w restauracji czy w domu, a tu ksiądz sprawił, że nie było czasu na zastanawianie się nad tym wszystkim :P Między Świętami poszliśmy go zapisać do kancelarii parafialnej i ustalić datę chrztu. U nas ksiądz jest zaciekłym przeciwnikiem chrzczenia w soboty i jakiekolwiek inne dni, tylko niedziela na sumie i koniec!!! A ja, jako że wręcz nienawidzę robienia czegoś na pokaz, żeby inni mogli się napatrzeć i nagadać postanowiłam po ustaleniu z K. poprosić go czy by jednak nie odprawił nam tego sakramentu w sobotę. Ogólnie przyjęte u nas jest, że ksiądz robi wyjątki tylko z konkretnego powodu, więc ja razem z K. zrobiłam z siebie bardziej chorą niż jestem zwalając wszystko na to moje nadciśnienie, opowiedziałam mu, ze byłam z tego powodu w szpitalu i że na Świętach też się źle czułam, co było zgodne z prawdą. No i zgodził się, bez jakiegokolwiek ALE, nawet nie musieliśmy go przekonywać, pozwolił nam sobie jeszcze wybrać termin :) Chcieliśmy na spokojnie 19 stycznia, ale coś zażartował, że jak nie zdążę upiec placków to mi kupi i że zapisuje na 5 stycznia, czyli tydzień od tego naszego spotkania :P Byliśmy w szoku, ale tak nas zbałamucił, że wyszliśmy z taką właśnie datą ;) Na szybkiego prosiliśmy Chrzestnych i na rezerwację w restauracji nie było już czasu. W rezultacie domową imprezę na 18 osób uważam za udaną, nie napracowałam się, bo mama, ciocia i teściowa coś od siebie upichciły, ciasta kupiliśmy gotowe, więc do mnie należało tylko zrobienie dwóch sałatek :) W niedzielę po całej tej imprezie mama razem z ciocią wpadły z rana i ogarnęły kuchnię, do mnie należało tylko pakowanie umytej zastawy i sztućców ;D Takie chrzciny to ja mogę mieć co tydzień :p Nie żebym była materialistką, ale finansowo wyszliśmy super, bo straciliśmy ok. 800 zł a w restauracji wydalibyśmy ok. 2000 zł. Kubuś "zarobił" 1100 zł i dostał od Chrzestnego bardzo praktyczny fotelik do karmienia :) Za te jego pieniążki chcemy mu kupić matę edukacyjną i leżaczek-bujaczek ;) Macie jeszcze jakieś pomysły co by się mu  jeszcze mogło przydać??

To może już tyle na dziś, bo notka długaśna ;) Bełchatowianko, jeśli mnie czytasz to zaproś mnie jeszcze raz do czytania Twojego bloga, bo gdzieś mi wcięło to zaproszenie i nie mam dostępu do postów!!
Buziaki

3 komentarze:

  1. MY też po czwartku myślimy nad odseparowaniem się od teściów, jedyny problem to kasa, ale myślę, że i z tym sobie poradzimy. Dla chcącego nic trudnego, nawet jak trzeba będzie się na jakiś czas rozstać. Spokój jednak nie ma swojej ceny kochana.
    Nasze plany na ten rok to zakup działki i w niedalekiej przyszłości wybudowanie domku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę- spokój przede wszystkim, żebyśmy mogły w pełni cieszyć się naszymi dziećmi i mężami ;)No to w takim razie trzymam za nas kciuki, co byśmy w podsumowaniu roku mogły napisać, że nasz plan został zrealizowany :)
      Ucałuj Oliwcię :*

      Kameleonka

      Usuń
  2. no słońce ale nowości:) fajnie że chrzciny minęły Wam bezproblemowo Kubuś płakał w kościele? Szkoda że nie mieszkasz bliżej u mnie i mata i leżaczek leży nieużywany to bym Ci pożyczyła bo to tylko na chwilkę a potem już tylko latanie na dwóch nogach:D
    a jak tam noce? śpi Ci ładnie?
    oby ten rok spełnił Twoje oczekiwania:*

    OdpowiedzUsuń