poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Ten rok to pasmo ciągłych problemów i utrudnień w naszym życiu. W lutym straciliśmy dach nad głową (przez teścia, który po pijaku się awanturował i wyrzucał nas z domu- gwoli przypomnienia) a teraz pieprzy nam się samochód :/ Byle jeszcze zdrowie nam dopisywało, bo jak nie to całkiem się wszystko posypie. Co do samochodu, bo to temat na czasie- ostatnio skończył nam się przegląd. Za racji tego, że nie mamy numerów do butli z gazem, nasz znajomy podbijał nam go "na lewo" i  był spokój. No ale teraz wyjechał do Anglii i nie mamy nikogo kto by miał takie znajomości. Dlatego K. musiał zmienić całą butlę żeby mieć na nią "papiery"- koszt 400 zł. Sam przegląd wynosi ponad 100 zł, a do tego jeszcze parę dni temu odpadł nam tłumik i ponad 300 zł poszło w las :/ Żeby jeszcze było mało, bo oczywiście jesteśmy tak bogaci, że co to tysiąc dla nas, dzisiaj K. do mnie dzwoni, że właśnie zatankował do pełna gazu i nasz grat nie chce zapalić, a jest 8 km od nas. No i musiał poprosić kolegę o odholowanie go do naszego mechanika :/ Ile tym razem nas pociągnie po kieszeni? Wolę nie wiedzieć :( Suma sumarum w tym miesiącu włożyliśmy w niego 1000 zł!!! Z czego sam jest wart ze 3 razy tyle, a może już nawet mniej :/ Szok. Jestem załamana, bo nie śpimy na pieniądzach, mamy zobowiązania finansowe i każdy grosz się liczy :/ Na wszystkim staram się oszczędzać, nie stroję się, kosmetyki kupuję tylko te niezbędne a i tak nam zawsze brakuje. Co z tego, że mam staż i będę miała dodatkowy dochód jak zaczyna się sezon wesel i tak na przykład w czerwcu mamy już dwa i trzeba tę całą kasę ze stażu na to przeznaczyć, a iść trzeba bo to bliscy są. No ciężko jest- mam nadzieję, że druga połowa roku będzie lepsza.
Tak się chciałam wygadać, bo "jak nie urok to sraczka" i już przestaję ogarniać swoje życie. Może mi ulży.

2 komentarze:

  1. no co wiem na ten temat niestety:/ teraz odpukać nasze auto jeździ ale pamiętam gdy W, zmienił kolejny samochód (miał już chyba z 20:/ ) tyle co wyjechał z domu od gości i poszła turbina całe 1500 złotych w błoto poszło. Gdy pojechałam rodzić to z radości kupił następny no masakra teraz na szczęście już jeździ jednym przez 2 lata i tylko czekam kiedy zacznie marudzić że za długo....
    A kasa to ma do siebie że zawsze szybko ucieka z portfela niestety:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba się pocieszać że zawsze może być gorzej Kasiu. Auto to ciągła skarbonka, myśmy właśnie z tego powodu auto zmienili, wpadło trochę pieniędzy i się udało.
    Będzie dobrze :-) zła passa musi się kiedyś skończyć :-)

    OdpowiedzUsuń