sobota, 26 kwietnia 2014

No cóż... Były Święta a ja nawet smacznego jajka Wam nie życzyłam. Oj, jaka ja jestem niedobra :P Ale same widzicie, że raz jestem, a raz mnie nie ma, nie pisze bloga systematycznie, więc jakoś tak mi umknęło ;) Jak minęły Święta? A no jak zawsze rodzinnie, ale w tym roku bezalkoholowo, Małż kierował, a mi się nie chciało pić :p Solidarność musi być :P To już nie te czasy jak dziecka nie było i się "hulało całym światem". Teraz ta cała świąteczna atmosfera jest tworzona z myślą o nim, święcenie jajek, strojenie do kościoła, chodzenie za turkami (nasza podkarpacka tradycja- kto nie kojarzy, odsyłam do wujka google, bo nie chce mi się opisywać tego wszystkiego :P) .My jakoś to mniej przeżywamy. Może przez naszą sytuację? Co do teściowej to w rezultacie ciasto sobie sama kupiła, więc robota mi odeszła ;) Nawet zostaliśmy tam po Świętach dwa dni, bo miałam parę spraw do załatwienia- musiałam porozmawiać na temat stażu z Dyrektorką i zrobić sobie morfologię krwi. Pierwszy dzień to teściowa do rany przyłóż, natomiast drugiego dnia rozluźniła się troszkę i było "po staremu", czyli wtrącanie się i ingerowanie w wychowanie MOJEGO dziecka. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że wytrzymam te 8 tyg. dopóki moja mama nie wróci i zmykam stamtąd nawet jeśli by mnie miała błagać na kolanach, żebyśmy się tam przeprowadzili i było jak dawniej. Nie i koniec, nie ma takiej opcji. Zwłaszcza teraz jak wiemy, że jej się za sprawą "doradców" odmieniło i nie popiera budowy piętra. Najlepiej jest posłuchać innych, a nie argumentów swojego syna i synowej. Ale taka jej natura. Postanowiliśmy, że rodzicom "na głowie" też nie będziemy wiecznie "siedzieć" i popytam znajomych, którzy wynajmują dom i mają zamiar się przeprowadzić do nowo wybudowanego kiedy to nastąpi i jeśli właścicielka tego wynajmowanego domu zgodzi się, żebyśmy my na to miejsce wskoczyli to to zrobimy. Wiem, że oni nie płacą za ten wynajem tylko mają za zadanie płacić rachunki i opiekować się domem, bo właściciele mieszkają daleko i nie mają takiej możliwości. Super sprawa i jeśli by się udało to będziemy mieszkać w tej samej miejscowości co mieszkaliśmy (100 m od teściowej :P), ale sami. K. się dzisiaj umówił z tym znajomym i ma popytać co i jak :) Czekam zatem na wieści :)

Może teraz coś o Bubusiu?? Rośnie mi chłop jak na drożdżach i wreszcie śpi lepiej :) Cudownie... Czekamy jeszcze aż się dolne trójki przebiją i będziemy mieć komplet,a  co za tym idzie święty spokój i spokojnie przespane nocki:) Już się nie mogę doczekać. Kochany jest, szybko się uczy i dopiero teraz mi daje masę radości, bo jest kontaktowy i można z nim "pogadać " ;) Idę mu dać jabłuszko, bo ciągnie mnie za rękę jak tylko usłyszał słowo "jabłko". Cwaniak jeden.
Lecę :*

2 komentarze:

  1. Trochę cierpliwości kochana . Widzisz u nas się udało może i Wy w końcu dojdziecie do porozumienia z rodzicami. Powodzenia z wynajmem. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. uważam że wynajem byłby dla Was idealnym rozwiązaniem:)

    OdpowiedzUsuń