No i po zimie, przynajmniej na razie :) Śnieg stopniał, mąż poszedł do pracy, a ja znowu sama. No nie tak całkiem sama, bo z rozciągającym się Kubą w brzuchu. Już nie wiem czy mam się śmiać czy płakać, ponieważ moje dziecko ewidentnie chce mnie skrzywdzić :P Główką uciska mi żołądek, aż mi się niedobrze czasami robi, a nóżkami kopie po pęcherzu, a uczucie jakie temu towarzyszy to jak wbijanie szpilek. W dodatku nie zgadza się na to bym przytuliła się do jego Taty, jak opieram głowę na klacie K. co jest jednoznaczne z leżeniem na prawym boku daje czadu, że nie da się wyleżeć, a jak przekręcam się na lewy to znowu wypycha mi nóżkę/rączkę po lewej stronie tuż pod żebrem, że aż widać gołym okiem wybrzuszenie. Tak mu źle i tak niewygodnie ;) Toleruje tylko leżenie na wznak, ale znowu ja nie mogę, bo ciężko mi się wtedy oddycha :( Mój Syn najbardziej lubi jak leżę na plecach a K. trzyma ciepłą, dużą, męską dłoń na brzuchu, wtedy momentalnie się uspokaja, ale jak już wspomniałam mam trudności z oddychaniem w tej pozycji. Wczoraj to wierciłam się w łóżku chyba z godzinę zanim zasnęłam tak Młody wariował, a z nim mój mąż, któremu też po chwili znudziło się tolerowanie mojej nadaktywności :P Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak Maleństwo mnie tak zmaltretuje to poźniej przez pół dnia chodzę cała obolała, boli mnie kręgosłup i podbrzusze- tak jak dzisiaj. A zobowiązałam się upiec sernik z brzoskwiniami, jakoś zagniotę te kruche ciasto, najwyżej będę to robic z przerwami. Dam radę ;)
Ta notka może jest nudnawa, ale nic się u mnie nie dzieje ciekawego. Dni uciekają bardzo szybko i do godziny zero już naprawdę niewiele zostało. Boję się trochę, ale nie pierwsza i nie ostatnia przez to przechodzę, czasami nawet przelatują mi przez głowę czarne myśli, że coś mi się stanie podczas zabiegu albo z Kubusiem będzie coś nie tak, że nie przeżyję CC, bo dadzą mi jakiś specyfik, na który będę uczulona. No mówię Wam-kosmos :D Ale chyba każdy tak ma jak czeka na coś szczególnego.
Będzie dobrze i w poniedziałek pewnie się zamelduję na blogu, że wróciłam i że mam cudownego Syna ;)
Póki co do eksmisji zostało mu jeszcze 9 dni ;D
Dobra, lecę piec tego serniczka ;)
PS. Ha!Jest i pierwsza obrończyni/obrońca mojej teściowej ;) Ale jak już pisałam w komentarzu, prosiłam bym o komentowanie w miarę aktualnych postów a nie tych, które pisałam prawie 8 miesięcy temu ;) Dużo rzeczy się zmienia, jedne na plus inne na minus....Mimo krytyki witam serdecznie ;)
Pozdrawiam :)
:) no Kochana współczuję Ci serdecznie tych niedogodności związanych z tą końcówką ciąży ale dasz radę:) wiesz co mi się przypomniało że ja tą końcówkę w nocy co godzinę latałam do kibelka i kiedy Przemek już był na świecie czułam się taka
OdpowiedzUsuńwyspana bo do niego w nocy wstawałam co 3-4 godziny i to była taka zmiana:D to tak z ciekawostek
a czarnymi myślami się nie przejmuj za dużo wiadomo że każdy myśli co by było gdyby ale będzie dobrze kochana:*
To w sumie już mam jedną rzecz,która choć trochę przesłoni mi te "uprzykrzające życie"- ja Aniu w nocy w ogóle nie wstaję do kibelka, czasami rano jak K. zbiera się do pracy, ale to w przypadku, gdy dużo piję wieczorem. Przez to ułożenie miednicowe po prostu nie czuję nacisku na pęcherz i mnie "nie goni";) Fakt, Mały utrudnia mi zasypianie, ale jak już zasnę to śpię dopóki budzika K. nie usłyszę :) No to ja już nie narzekam :P Buźkuję
UsuńKameleonka
Hej :* Tak tu wpadłam i zostanę :) Gratuluję Maleństwa :) Ja tu mojego męża zaczynam powoli maltretować o starania, mam nadzieję, że wkrótce się przekona i będziemy się starać. Życzę bezpiecznego porodu. Będę tu wpadać :*
OdpowiedzUsuńHej :) Cieszę się, że jesteś :) Każda osóbka jest tu mile widziana ;)Ja w sumie jeszcze doświadczenia nie mam jako mama, więc trudno mi określić jak to jest. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy napiszę, że było warto podjąć decyzję o dziecku. Nie no,co ja plotę- na pewno tak napiszę :P W końcu to będzie mieszanka mnie i mojego K. ;) Jeśli czujesz, że jesteś gotowa mieć dziecko to nie ma nad czym się zastanawiać, trzeba znaleźć sposób na męża i działać ;)I życzę Ci takiej lekkiej, bezobjawowej ciąży jaką ja mam, oprócz nadciśnienia ;)
UsuńJeśli masz swojego bloga to podaj namiary, chętnie zaglądnę. Lubię wiedzieć z kim mam do czynienia :P
Pozdrawiam
Kameleonka
Będzie dobrze, nie martw się, ja po cc szybko doszłam do siebie, już na drugi dzień musiałam wstać z łóżka do dziecka i pójść do łazienki, troszkę piekło mnie na początku, ale z każdym dniem było coraz lepiej, a już wogóle super gdy wróciłam do domu i ściągnięto mi szwy :)
OdpowiedzUsuńW porównaniu do bólu porodowego, którego mogłam doświadczyć przez parę godzin męki na porodówce to ból po cc to pikuś :) Głowa do góry :)
Dzięki za pocieszenie :* W takim razie skoro ból po CC nie jest taki straszny to zmieniam nastawienie :) Muszę myśleć pozytywnie, najważniejsze żeby Kubuś był zdrowy :)
OdpowiedzUsuńBuźki
Kameleonka
Obrończyni, obrończyni rodzaju żeńskiego;)no przyznaję jedną tylko notkę przeczytałam, a że mam troszkę niewyparzony język od razu skomentowałam, potem dopiero nadrobiłam braki w lekturze.Troszkę przepraszam za pochopność sądów;) i obiecuję, że tylko nowe notki będę komentować jak coś hihi jeszcze nie mam dziecka, ale troszkę mnie przestraszyłaś tą wizją kopania :P
OdpowiedzUsuń