Dzisiaj Kubulek jest nadzwyczaj aktywny. Czasami mam wrażenie jakby mi chciał przez pępek z brzucha wyskoczyć ;P A momentami to jego wiercipięctwo jest po prostu bolesne... Ale z drugiej strony gdyby się nie ruszał to bym się z kolei martwiła, że coś jest nie tak. Z dwojga złego wolę jednak to jego katowanie moich kiszek :)
Mam doła, jak zwykle z jednego powodu: marzę o oddzielnym mieszkaniu!!! Ostatnio tak siedliśmy z K. wieczorem na zewnątrz i planowaliśmy jak to będzie jak się już odseparujemy od rodziców. Jacy będziemy wtedy szczęśliwi :) I z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa napiszę, że już nic więcej nie będę od życia chcieć (oprócz zdrowych dzieci), obiecuję!!! Żeby tylko się ziściło to moje marzenie i tyle....Myśleliśmy o kredycie "Rodzina na swoim" ale ja mam dochody tylko do kwietnia więc żaden bank nam nie udzieli pożyczki. Wybaczcie, że tak ciągle o tym truję, ale po prostu nie potrafię być szczęśliwa dzieląc się codziennym życiem z teściową. Codziennie słyszę jej narzekanie, codziennie rano po 6 mnie budzi swoim "niestaraniem się żeby było cicho" i ten jej wieczny pesymizm. Ostatnio nawet nasza sąsiadka, fajna babka po 40, bardzo wyluzowana powiedziała jej wprost, że powinna iść do psychologa :D Myślałam, że padnę jak to usłyszałam :P A wynikło to podczas rozmowy, kiedy to teściówka zaczęła narzekać co to będzie jak dziecko się urodzi i oczywiście milion "czarnych myśli" a L. jej na to, że jak to co? :"Będziesz babcią i będziesz bawić", a teściowa coś tam swojego jak zwykle dodała i L. jej dowaliła z tym psychologiem ;D Na co "moja kochana mamusia", że ona się martwi o mnie, że K. strasznie przeżywa, że zostanie ojcem, a mnie nerwa wzięła i odparowałam, że jej nerwy mi nie pomogą i potrzebuję spokoju i wyciszenia a nie paniki dookoła, bo to ja jestem w tej najgorszej sytuacji przecież. No i się zamknęła w końcu. Dziwna jest i wiem, że chociaż nie wiem jak bym się starała to się nie dogadamy, bo to wszystko zależy od nastawienia, a wiem jakie ona ma podejście do tego wszystkiego. Dzisiaj rano słyszałam jak mówiła do teścia, że ja nie robię prania, a taka jest ładna pogoda, wieje wiatr i świeci słońce. No i znowu wkrw, bo co ja mam skakać koło niej i wykonywać jej polecenia?? Fakt, mam pościel do odświżenia i trochę brudnych rzeczy w koszu, ale to chyba moja sprawa kiedy je upiorę, a pogoda która według niej była wymarzona do prania diametralnie się zmieniła i spadł deszcz, no teraz jest znośnie, ale i tak by mi zmoczyło rzeczy na sznurkach. A ja sobie "luknęłam" na pogodę i obczaiłam, że jutro ma być słonecznie i cieplej niż dziś, więc to chyba nie zrobi różnicy, że dzień później nastawię pralkę. Nie mam 5 lat i nie dam się prowadzić za rączkę, co to to nie!!!
Codziennie są takie komentarze, ciche skargi do teścia, ciągłe narzekania na nas (tak, na K. też!) tej kobiecie to chyba tylko służąca by dogodziła :( A ja nie poddam się jej manipulacji. Pocierpię jeszcze trochę, posłucham jej uwag i się wyprowadzę na swoje, a wtedy nie będę tak milczeć jak teraz.
I tak na koniec, (nasze przemyślenia z K.) uczestnicząc w tym kołowrotku życia napędzanym przez jego mamę nawet nie mamy siły się cieszyć z narodzin naszego ukochanego Dziecka, a kochamy go oboje bardzo mocno!! I to jest w tym wszystkim najgorsze ;( Synuś będziesz, a właściwie już jesteś "oczkiem w głowie" swoich rodziców i obiecuję Ci, że stworzymy Ci najlepsze warunki, żebyś był szczęśliwym dzieckiem :) A w razie czego to masz drugą Babcię, która wręcz nie może się doczekać kiedy Cię pozna :)
Amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz