No i kolejna niedziela :) Nawet nie macie pojęcia jak szybko mi czas ucieka- od niedzieli do niedzieli. Nie wiem czy się smucić czy cieszyć z tego powodu. Przecież dalej tkwimy w miejscu, zero planów, nic się nie klaruje. A czas ucieka... Pozostaje tylko przeczekać. Dziś będzie o Kubusiu, ostatnio tak się skupiam na jednym i tym samym, że zapominam o nim napisać.
Kubuś skończył już 16 miesięcy :) Zmienił się nie do poznania, włosy ma jak dziewczynka i w końcu nasze opory przed ich ścięciem musiały zmaleć no i wybieramy się do fryzjera na pierwsze cięcie :) Dobrze, że mam znajomą koleżankę- fryzjerkę to będzie mniej stresująco jak się u niej w domu pojawimy z laptopem i będziemy próbowali bajkami usadzić na miejscu naszego Syna ;) Bo ruchliwy jest jak mały odrzutowiec: wspina się na fotel, łóżko, to jest w kuchni a zaraz już próbuje dostać się do łazienki, żeby pokręcić przy pralce tą gałką od nastawiania prania albo pochlapać się w kibelku :P Ma co rusz to inne pomysły i ciężko za nim nadążyć. Mogłabym tu pisać godzinami co on wyprawia :P Najbardziej widoczne zmiany zaszły w jego osobowości, bo charakterek to on ma po mamusi- nerwusek z niego i jak coś chce a tego nie dostanie to ma manię walenia głową w co popadnie, czyli w drzwi, stół, ścianę itp. My z mamą patrzymy na to i truchlejemy, bo przecież siniaków się nabawić może od tego, gorzej nawet, rozciąć głowę... Do tego jak ma "focha" stanie w kącie i próbuje się rozpłakać, bierze nas na litość, jak go wołamy to nie przyjdzie tylko coraz bardziej chlipie aż w końcu łezka poleci i szloch zamienia się w płacz- no i nie ma siły, trzeba wstać i wziąć delikwenta na ręce, bo nie wygra się z nim. Mogłybyśmy jakoś przetrzymać te dąsy, ale póki co mieszkamy w bloku i nie chcemy wizyty pań z "opieki", bo niby dziecko maltretowane czy cuś :P No i tak nasze dziecko wypróbowuje naszą cierpliwość, ale my się nie dajemy i nie ustępujemy, bo jak czego nie wolno to nie wolno i już :) Jakiś system wartości trzeba dziecku wpajać :)
Co do spania... Hmmmm, bez zmian, a teraz to w ogóle masakra jakaś jest, bo odkąd tu mieszkamy to śpimy we trójkę, nie mamy łóżeczka i czas najwyższy go w końcu przywieźć. Nie zrobiliśmy tego wcześniej, bo nie wiedzieliśmy czy tu zostaniemy czy wrócimy czy coś wynajmiemy i tak czas leciał. Do tego bolesne, płaczliwe ząbkowanie,bo Bubusiowi trójki wychodzą więc tak mi było wygodniej. No ale żarty się kończą, dziecko dorasta więc trzeba to łóżeczko przytachać i Syna do niego odkładać, chociaż nie wiem jak on tam się pomieści, bo śpi tak w różnych pozycjach, że byście się uśmiały, a szczególnie upodobał sobie w poprzek albo jakoś tak nienaturalnie wygięty śpi. K. śpi na skraju łóżka, ja jak sardynka w środku- no nie da się już tak dłużej... Poza tym jak tak będę sobie pozwalać to go się już tak łatwo z łóżka nie pozbędę. No ale zmierzając do meritum- dalej mam problem i nie przesypia mi całej nocy tylko się wierci. Chyba muszę go na przetrzymanie wziąć i jak zacznie kwękać to nie brać go na ręce tylko przeczekać aż sam zaśnie. Nie wiem. Dalej gnębią mnie myśli, żeby założyć własną działalność, tym razem wpadł mi do głowy pomysł stworzenia sali zabaw dla dzieci połączoną z kawiarnią- ot tak dla młodych rodzin takich jak my, żeby mogły sobie wyjść napić się spokojnie kawy i zjeść ciacho, a dzieci w tym czasie mogłyby szaleć np. w basenie kulkowym albo na zjeżdżalni, więc rodzice nie byliby obarczeni pilnowaniem ich. Patrzę na to trochę z mojej perspektywy, bo sama mieszkając u teściów nie miałam z kim zostawić Kuby i iść się zrelaksować z K. więc takie rozwiązanie byłoby idealne dla nas, gdyby ktoś przypilnował mi dziecko a ja mogłabym pogadać przy filiżance jakiejś wymyślnej kawy z ekspresu :P Do tego jeszcze UP daje kobietom do 30 r. .z nie 18 tyś, a 40 tyś na rozkręcenie biznesu i gdybym znalazła wspólniczkę to miałybyśmy aż 80 tyś. a za to idzie kupić naprawdę świetne dmuchane bajery dla dzieciaczków i urządzić mini kawiarnię :P Chcę założyć cokolwiek co miałoby rację bytu, bo mam dosyć bezrobocia :) Pytane tylko co by mi wypaliło?? Ludzie w większości nie mają pracy i tak się obawiam, że szkoda im kilku złotych na kawę w kawiarni skoro mogą sobie w domu wypić :( Coś muszę wymyślić :) Beatko przyłączysz się ??? :P
Miłej niedzieli życzę :*
Nie głupi pomysł masz Kasiu. Ostatnio nawet czytałam na forum na nowinach 24 że ludzie narzekali że w L. nie ma miejsca do zabawy z prawdziwego zdarzenia dla dzieci i rodziców.
OdpowiedzUsuńWiesz co?? Pomysły mam, ale gorzej z realizacją, bo nie mam odwagi, co innego jakby z kimś to robić a tak sama?? Chociaż ostatnio jak namawiałam K. żeby on założył swoją firmę układającą kostkę, bo na pewno mu łatwiej będzie niż mi, bo nie trzeba lokalu itp. to powiedział, że założy owszem, ale zaraz po mnie (przesłanie było takie, że JA NA PEWNO nie założę, więc ma spokój) więc chcę mu pokazać, że skoro on nie potrafi utrzymać rodziny to ja to zrobię. I tak mi ten pomysł dojrzewa w głowie. Są takie bajery dla dzieciaków, że głowa mała. DO tego gofry, bo chyba w L. nie ma nigdzie, lody gałkowe i dzieci powinny ciągnąc rodziców do takiej sali zabaw :)
UsuńNie wiem co z tym zrobić..:)
Kam.
sala zabaw chyba jest koło liceum jakąś nowa i koło ogródka też coś jest pizzerii ale tam to chyba nikt nie chodzi. pomysł dobry, tylko że ja też właśnie odwagi nie mam :-) zobacz sobie w rzeszowie na internecie restaurację guzik, czegoś takiego u nas brakuje właśnie :-)
OdpowiedzUsuńTo do dzieła :) Zakładajmy :P Łatwo się mówi nie?? Ja sobie daję jeszcze trochę czasu, jak nie znajdę pracy, a pewnie nie znajde to w końcu się zmobilizuję i założę coś, bo nie wytrzymam tak na d... siedzieć :/
UsuńKam.