sobota, 5 października 2013


Witam Was w sobotni, piękny, słoneczny dzień. Młody demoluje mi pokój, ale to nic, ważne, że mam chwilę na napisanie czegoś ;)  Do tej pory pootwierał mi szuflady i porozrzucał skarpetki oraz majty na sam środek dywanu, powyciągał wszystkie chusteczki z papierowego opakowania, a o zabawkach już nie wspomnę a teraz wpakował mi się na kolana i "atakuje" klawiaturę. Ostatnio dopadł też żelazko.
Wszystko mam udokumentowane, żeby jak dorośnie przypomnieć mu jak matce utrudniał życie.

      
A tu zima się zbliża i takiego bałaganienia będzie więcej, bo i spacery będą krótsze. Ech, takie życie mamuśki prawie rocznego dziecka :P  Zmieniam temat. K. był ostatnio u kierownika budowy, który podjął się prowadzenia naszej rozbudowy. Na razie zabrał urzędowe dokumenty i powiedział, że postara się jak najszybciej przygotować wniosek o pozwolenie na budowę. Postraszył nas, że na taka decyzję czeka się nawet 4 miesiące, więc pasowałoby jak najszybciej to złożyć. Mam nadzieję, że jednak szybciej uda się to załatwić. On też zrobi nam projekt i napisze kosztorys, bo potrzebujemy to do banku. Wkleję Wam roboczy projekt zrobiony przez brata K. Od początku mi się spodobał i chyba już taki zostanie. A dlaczego roboczy? ;) Zobaczcie same ;P
Już wiem jak to gniazdko chcę urządzić, więc modlę się, żeby wszystko się udało :)
Fajnie byłoby mieć też pracę, żeby podreperować nasz budżet. No i wydawałoby się, że może coś ruszy w tym kierunku, bo niedoszła dziewczyna kolegi jest właścicielką salonów sukien ślubnych i ogłosiła ostatnio na fcb (bo mnie zaprosiła do znajomych), że poszukuje kogoś do obsługi klienta i drugą osobę do szycia. No więc napisałam jej na privie, że bardzo bym chciała dostać tę pracę i czy mogę jej przesłać CV. Myślałam, że dzięki temu będę mieć jakies większe szanse niż inne kandydatki, a ona mi na to, że ma taką zasadę, że znajomych nie zatrudnia. Ręce i cycki mi opadły. Jaka ja jestem znajoma????? Hę??? Widziałyśmy się w sumie 2 (słownie: DWA) razy. Na weselu i na poprawinach, bo była z naszym kolegą. Zamieniłyśmy raptem parę słów i tyle. Napisałam jej to, że w zasadzie to mało się znamy i nic o sobie nie wiemy. Przyznała mi rację i kazała przesłać to CV, jak coś to będzie dzwonić.Ale ja już w to nie wierzę... Ech..W ciągu dwóch tygodni ma przyjąć kogoś, będę czekać. Zaznaczam, że dziewczyna jest młodsza ode mnie :) Pewnie to wspólne wesele mnie zdyskwalifikuje...

No cóż, jak nie piszę to nie piszę, a jak się zbiorę to notka na całego ;p

1 komentarz:

  1. no całkiem spore to Wasze przyszłe gniazdko:)
    A Mały rozrabiak słodki naprawdę i widać ze oczko w głowie mamusi:*

    OdpowiedzUsuń