środa, 16 października 2013

Oj trochę mnie nie było... Wypad na pizzę bardzo udany, mąż sprawdził się wzorowo, bo jak wróciłam to obydwaj byli zmęczeni wariowaniem i uśmiechnięci, a Młody to po przebraniu w piżamkę od razu zasnął kamiennym snem, kaszkę już zjadł na śpiąco ;) Tak, że K. przeszedł test śpiewająco i mam nadzieję, że w przyszłości z ochotą będzie zostawał jak będę chciała się gdzieś z dziewczynami powłóczyć ;)

Na ostatnim weekendzie byliśmy na weselu. Oczywiście do syna zatrudniłam moją mamę ( abstrahując od tematu jednak nie pojechała za granicę, więc ten pomysł z przeprowadzką do ich mieszkania nie wypalił..). Kubuniek trochę płakał w nocy, ale moja mama poradziła sobie z nim, więc obyło się bez telefonów i szybkiego powrotu do domu :) Wolała mi nic nie mówić podczas wesela, bo pewnie zwinęłabym manatki i gnała do domu jak szalona :P Mądra mamusia!!! :) :) Wesele jak to wesele, popiłam trochę wina, pojadłam, a jedzenie było najlepsze jakie dotąd jadłam na wszelkiego rodzaju imprezach i potańczyłam. Ale to była również i najkrótsza zabawa w moim życiu, bo wszystko skończyło się o 2... No ale cóż, tak się stało, ponieważ mało było młodych osób i po oczepinach większość się zmyła. Na poprawinach też przede wszystkim jadłam to pyszne żarełko i tym razem przerzuciłam się z wina na piwko....Byłam z powrotem w domu koło północy. Na ten weekend również mamy w planach wesele, tym razem u mojego kuzyna, ale to takie średnie będzie, bo wracamy do domu jak Młody zacznie marudzić. Nie mamy go z kim zostawić, więc nie ma innego wyjścia. Myślę, że do 23 posiedzimy i tyle. Zobaczymy, wyjdzie w praniu.

Poza tym, dzień jak co dzień. Dzisiaj zrobiłam porządki w szafie Kuby i połowę rzeczy musiałam odłożyć do pudła, bo już za małe. Jak ten Syn szybko rośnie, niedługo nie będę miała go w co ubrać :P Szczególnie brakuje mi śpiochów i piżamek, ostatnio wyczaiłam na allegro za 6,40 z tygryskiem i musiałam ją wziąć bo kurde taka okazja się pewnie drugi raz nie trafi. Już ją mam i jest prawie nie zniszczona. Muszę wyhaczyć jeszcze kilka skarbów...
Kończę, bo teść wozi Małego na wózku i czas go wziąć do domu na obiadek...
Buźki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz