piątek, 27 lipca 2012

Chorobowo

Mieliśmy w domu szpital. Przez trzy dni! Mój K. złapał gdzieś grypę i wylądował w łóżku z 39,6 stopniową gorączką. Ale nie to było najgorsze, a niech się męczy :p Baliśmy się o Kubusia, żebym ja czegoś nie złapała i nie stała mu się krzywda, bo w rodzinie naszych sąsiadów był taki przypadek, że dziewczyna złapała w ciąży grypę i niewyleczona"uderzyła" w dziecko powodując u niego głuchotę i straszne opóźnienie w rozwoju fizycznym, nie wiem co intelektem, bo Maluszek ma raptem kilka miesięcy i trudno jest na razie postawić diagnozę.Wystarczyło lekkie przeziębienie u niego i wszelkie postępy w rehabilitacji szlag trafił :( Nie wiem na jakim etapie jest teraz, ale bardzo szkoda mi tego dziecka i jego rodziców (matka jest bardzo młoda, ledwie po 20 :() Szczególnie do serca wziął sobie ten przypadek mój K. i było: "Nie zbliżaj się do mnie!","Nie przytulaj się!", "Ja śpię dziś na podłodze!" i tym podobne rozkazy. A ja mu tłumaczyłam, że jeśli bym miała się zarazić to wystarczy jak będę z nim przebywać w jednym pomieszczeniu, bo zarazki są wszędzie, ale on swoje. I nawet przez te 3 dni nie dostałam ani jednego buziaka :P Kubuś też nie był przez ojca dotykany :D Dzisiaj małżonek bez gadania wstał rano i pojechał do pracy, a jak do niego dzwoniłam czy mam wietrzyć kołdrę i prać pościel to orzekł, że tak, bo mu przeszło, więc chyba jest dobrze :) Mnie (odpukać!!!) jak na razie nic nie "bierze", oby tak dalej :) Ale z tego co wiem, to na początku ciąży w I trymestrze niebezpiecznie jest chorować, a później już nie ma ryzyka, że dziecku coś się stanie. Nie wiem, ja tam wolę dmuchać na zimne ;)
Dziś zaczynamy 23 tydzien ciąży :) Ciąży tak cudownej (szczególnie w tym środkowym okresie), że już teraz jak sobie pomyślę, że ten brzuszek mi zniknie to aż mi się szkoda robi :) Dalej nic mi nie dolega, oprócz w ostatnich kilku dniach ogromnej "chcicy" na słodkie. Wczoraj po 22 wpieprzyłam (bo inaczej nie da się tego ująć :P) prawie całą tabliczkę czekolady, co u mnie jest nieprawdopodobne , bo nie znoszę słodyczy!!!! Aż byłam w ogromnym szoku i dalej jestem!!!! Jak pochłonęłam te słodkości to zaraz mi się niedobrze zrobiło, przez tą pazerność :P Ale poleżałam i przeszło :P Zobaczymy jak dzisiaj będzie, mam w lodówce jeszcze  13 czekolad i bombonierek od moich kochanych przedszkolaczków  z okazji zakończenia roku szkolnego to myślę, że mi wystarczy do końca ciąży :D
A tak to u mnie po staremu, mało Dziewczyny piszecie i w komentarzach i na swoich blogach, nic o Was nie wiem, a mam duużo wolnego czasu i z chęcią bym jakieś epopeje poczytała :D Do dzieła zatem :*
Buziaczki i niedługo jak nagonię mężulka to wstawię zdjęcie brzucholka :)

2 komentarze:

  1. hihi bo tak jest gorąco, że pisac się nie chce ;)
    Kasiu dbaj o siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj zazdroszczę Ci tego brzucholka, naprawdę się za Nim tęskni:)
    Trzymajcie się zdrowo i smacznego :)

    OdpowiedzUsuń