środa, 7 maja 2014

Niedługo minie tydzień odkąd zaczęłam staż :) Podtrzymuję to co napisałam post wcześniej. Bardzo mi się podoba w tej szkole, nie stresuję się w ogóle i nawet to, że od poniedziałku będę prowadzić zajęcia mnie nie przeraża :) Atmosfera jaką stwarza moja pani przedszkolanka bardzo sprzyja wszelkim eksperymentom z mojej strony, mogę śmiało wypróbowywać moje pomysły co do pracy z dziećmi i nigdy nie jestem krytykowana czy poprawiana. Pani wprost powiedziała, że będziemy się wymieniać doświadczeniami i uczyć się od siebie, a nie na zasadzie, że ona jest moją mentorką a ja mam się na niej wzorować, bo jestem w tym zawodzie żółtodziobem. Takie traktowanie bardzo mi odpowiada i dobrze się z nią czuję, a to jest chyba najważniejsze ;)
A teraz z innej beczki. Jutro sprowadzamy się do teściów, bo moja mama wyjeżdża w poniedziałek. Nie ukrywam, że jestem pełna obaw jak moje dziecko będzie pilnowane. Ech, ale nie mam wyboru- muszę teściowej zaufać czy chcę tego czy nie. Przecież go nie skrzywdzi, w końcu to jej wnuk. Najbardziej mnie wkurza fakt, że chociaż jej dam wskazówki co do rytmu dnia Kuby i nawet zostawię jej rzeczy, w które ma go ubrać- to i tak zrobi po swojemu. Ale nie dam się jej, będę walczyć i niech robi o co ją poproszę. Cały czas będę jej zwracać uwagę jak zrobi coś co mi się nie spodoba. W końcu to moje dziecko!! A co wymyślili? Nie, żeby dobudować piętro, na co po cichu liczyłam, ale uzgodnili z teściem, że zwolnią nam dom, a wyremontują sobie jedno pomieszczenie, które służy teraz za składzik, czyli są tam narzędzia, kosiarka, węgiel na zimę i takie tam różne duperele, Zostawić nam chcą dwa pokoje, ale nie wiem czy myślą mieć swoją kuchnię i łazienkę, bo w sumie o to mi się najbardziej rozchodzi. W ogóle nie mam pojęcia co o tym myśleć, bo ten dom zrobiony jest ze stajni, kuchnia nie ma nawet okna i żeby zrobić głupią herbatę trzeba zapalić światło. I ciężko tam cokolwiek zmodyfikować. Wiem, głupia jestem, bo wybrzydzam, powinnam się cieszyć (CHYBA!!), ale jeśli mamy dalej mieć wspólną kuchnię i łazienkę to wracamy do punktu wyjścia. I przestaje wtedy ten ich pomysł mieć sens.
Kuba mi siedzi na kolanach, więc kończę.

7 komentarzy:

  1. Hm ja myślę, że powinniście walczyć jednak o to piętro, w końcu to jest formalnie Wasz dom. Nie ma się co poddawać :-)
    Super że w pracy Ci się podoba i tęsknota za małym nie doskwiera, pewnie nie ma za bardzo nawet czasu żeby o tym myśleć. Co do teściowej to myślę że w końcu jakoś się będzie musiała dostosować, to podobny rodzaj człowieka jak moja teściowa więc może się uda.
    Teraz tylko chyba będzie się ciężko nam spotkać ale może jednak coś się uda wykombinować, mam nadzieję :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia cieszę się ze tak fajnie na tym stażu masz i że Kuba zadowolony z babcią. Mam nadzieję że teściowa nie bedzie sprawiać sprawiać problemów za bardzo i się dostosuje. Co do pomysłu mieszkaniowego to widać że mają dobre chęci ale wiemy jak jest żeby potem Ci nie wypominali czy opowiadali po ludziach żeś ich wywaliła do składzika....:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ci leci na stażu? ja pracuje w podobnej branży :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kameleonka nie ma narazie dostępu do internetu. Musimy cierpliwie czekać na wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie mam dostępu do neta... U mnie OK, powoli przyzwyczajam się do "starego" życia z teściami pod jednym dachem, choć nie jestem z tego zadowolona. Po prostu zamknęłam się w skorupie i zobojętniałam. Najważniejsze, że dziecko zadbane i a ja z przyjemnością wychodzę do pracy. Jest dobrze, na tyle na ile może być dobrze :) Spokorniałam i wierzę, że nadejdą jeszcze dobre czasy...
      Odezwę się na dniach.
      Buziaki dla wszystkich... BeR do usłyszenia wkrótce, ciężko mi znaleźć chwilkę, ale obiecuję odezwę się na dniach- znaczy się zadzwonię :* Proszę o cierpliwość...

      Kam.

      Usuń
    2. daj tylko znać bo ja mam rozmowy darmowe :)

      Usuń