wtorek, 11 marca 2014

W poprzednim poście były uroki mieszkania z rodzicami, dzisiaj będą minusy, a właściwie jeden główny minus, czyli brak życia rodzinnego. K. prawie nie widuję, jak przyjedzie to przeważnie koło 20-21, posiedzimy w domu lub idziemy na piwko z 2 godzinki i musi iść spać, bo wstaje o 5. Nasze życie we trójkę kompletnie się zaburzyło i pomimo, iż moje dziecko w tym momencie "samo się wychowuje", bo to wychowanie rozkłada się na moją mamę i mnie to jest jakoś dziwnie i tęskno mi do życie tylko we troje. Nie chcę narzekać, bo wiem, że to wygląda tak jakby każda sytuacja mi nie odpowiadała i szukam nie wiadomo czego w życiu. Nie widzę nawet sensu w wynajmowaniu mieszkania skoro K. i tak nie ma w naszym życiu. Pieniądze wydawane w błoto. Czytam to co napisałam i czuję, że wpadam w jakąś paranoję. Niby mi dobrze, a niby nie... Sama już nie wiem, dziwna jestem :p Do tego kłopoty w domu, ojciec K. po naszej wyprowadzce poczuł władzę w domu i uprzykrza życie teściowej, znęca się psychicznie nad nią i czasem ją poszarpie. K. jest kłębkiem nerwów, martwi się, ma wysokie ciśnienie i boję się, że skończy się to kłopotami zdrowotnym jak nie nerwicą serca. Jest rozdarty pomiędzy domem a nami, ja staram się to rozumieć, ale nie mogę pozwolić, żeby się pochorował ze stresu. Ma teraz rodzinę i nią się powinien zająć, a nie niańczyć mamusię, skoro sobie sama pozwala na takie traktowanie i wyrywa K. słuchawkę za każdym razem jak ten chce zadzwonić po policję- to niech się męczy, poza tym K. ma też rodzeństwo, które ma w dupie całą tę sytuację i wszystko spoczywa na jego barkach. Założę się, że jak coś się stanie złego to wtedy się obudzą- tylko będzie już za późno :/

Mam nadzieję, że niedługo wszystko się poukłada i będę mogła osiągnąć spokój ducha.
Buziaki

5 komentarzy:

  1. no to problem jest faktycznie, ale może nie rezygnują z wynajmowania, tylko poszukajcie gdzieś bliżej pracy męża, może w L. by się znalazło coś. Tym bardziej, że masz obiecany staż i babcia oferowała ci pomoc przy małym.
    Nie masz ochoty na kawę w Rz. w piątek koło 13? będę w mieście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ber bardziej by mi w L. pasowało, bo mieszkam teraz 8 km za L. i mam 10 min autobusem, a termin dowolny ;) A co do wynajmu to tu mi lepiej coś kombinować niż w L., bo po pierwsze jest taniej a po drugie mam mamę obok i mogę spokojnie wyjść pozałatwiać sprawy :) Miejsce bliżej pracy K.?? To niemożliwe raczej, bo on jeździ różnie raz koło Rz, raz w okolicach L. ciężko umieścić konkretnie jego miejsce pracy.
      Buziaki

      Kam.

      Usuń
  2. o kurcze no to faktycznie:/ żal mi teściowej Twojej wiesz, kobiety czasem nie zdają sobie sprawy że takim pobłażaniem nie wiele pomagają mężowi bo może właśnie ta policja raz drugi, trzeci i przymusowy odwyk by mu pomogły no ale wiadomo dobrze się pisze.....komuś z boku. A to że mąż Twój przeżywa nie dziwię się w końcu to jego matka i martwi się o nia.... ale to nie jest miejsce dla dziecka niestety:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Anulka, wiem- masz rację... Niestety mojemu teściowi bliżej jest do zrujnowania sobie zdrowia i zapicia się niż do wyrwania się z nałogu, taka prawda. Znam paru naprawdę fajnych ludzi, których nałóg zniszczył. Pisałam nawet dobrze o teściu parę postów wcześniej, a tu taka drastyczna zmiana, a w konsekwencji wyprowadzka z naszego, własnego domu.. Ech...A Teściowej mi przestało być szkoda w momencie, kiedy dała do zrozumienia, że nawet jak małe dziecko jest w domu to mamy być cicho i patrzeć w spokoju co teść wyprawia. Wtedy spakowałam manatki i wyprowadziłam się do mamy, bo nie pozwolę żeby dziecko uczestniczyło w takim życiu domowym, gdzie awantury są na porządku dziennym. Jakie ono by miało dzieciństwo?? Teściowa wybrała, wybrałam i ja- jak chcę żyć i jakiego życia chcę dla swojego dziecka. Wolę żyć skromnie, ale w spokoju.

      Kam.

      Usuń
    2. wiem Kochanie dziecko najważniejsze

      Usuń