środa, 11 września 2013

Co u nas?

Stagnacja. Tak mogę określić moje życie ostatnimi czasy. Brak działania, wegetacja, życie dniem dzisiejszym. Ale coś się zmienia i mam nadzieję, że są to zmiany na lepsze. Rozpisywałam się już jak bardzo mi źle z teściami i co się z tym wiąże jak bardzo nam brak prywatności i przestrzeni przez co nasze małżeństwo powoli "umiera". Dla nas to ostatni dzwonek, żeby odnowić to wszystko co tak misternie budowaliśmy przez te wszystkie lata. Do tego w pracy K. dzieją się niestworzone rzeczy. Mówi się, że z rodziną to "najlepiej się wychodzi na zdjęciu" i to jest święta prawda. Brat K. tak się "wycwanił", że zaczął wykorzystywać K. i ma do niego ciągłe pretensje. Wszystko mu nie pasuje, a zamiast pilnować pracowników to więcej go w pracy nie ma niż jest a wszystkie obowiązki spadły na K. Codziennie się kłócą i mój mąż ma już tego dosyć Odbija się to na nas, bo ciągle "burczy" na mnie i się wyładowuje. Myślał o zmianie pracy i załatwił sobie nawet wyjazd do Francji, znaczy się nasz wspólny kolega zaklepał mu miejsce u kuzyna w firmie budowlanej, ale  dla K. wyjazd to ostateczność- nie chce nas zostawiać...
Podjęliśmy decyzję, że K. wyjedzie zarobić na budowę piętra i wróci, ale jak wspomnieliśmy o tym teściowej to powiedziała, że jak chcemy robić remont to oni nam podpiszą dokumenty do kredytu, żeby tylko K. nie wyjeżdżał, bo dla młodych małżeństw to nie jest dobre. Ona to pikuś, najbardziej baliśmy się o teścia, bo on od zawsze był przeciwny kredytom i twierdził, że skoro oni się całe życie męczyli z ich rodzicami w dwóch pokojach to my tez możemy. Ale postawiliśmy wszystko na jedną kartę i wygraliśmy. Teść ostatecznie się zgodził i wychodzi na to, że już niedługo będziemy mieć swoje upragnione piętro, a K. nie wyjedzie. Jak dla mnie mógłby jechać, obyłoby się bez kredytu, ale najbardziej szkoda mi Kubusia, bo każdy miesiąc na takim dziecku widać i K. na pewno dużo by ominęło. Jedyny minus tej całej sytuacji jest taki, że mąż musi dalej pracować u brata chyba, że znajdzie coś o podobnych zarobkach, no bo wiadomo- trzeba będzie spłacać kredyt. Ja też czekam czy coś się z tą moją praca wyklaruje- jeśli do 20 września koleżanka nie da znać to będzie "po frytkach".
Podsumowując: załatwiamy wszelkie formalności do kredytu hipotecznego, jeśli zdążmy  w miarę szybko z tym i pieniądze będą na koncie to jeszcze przed zimą chcemy wybudować to piętro, a w zimie wykończyć, jeśli nie to ruszamy z tym "koksem" na wiosnę :) Z racji tego, że małż ma w zimie wolne, bo jest "martwy sezon" to wolelibyśmy się tak wyrobić, żeby jak spadnie śnieg już tam mieszkać, ale zobaczymy. Byłoby super całą rodzinką sobie  spędzać dnie u siebie :)
Dam znać jak się coś wyjaśni :)

Powoli mam coraz więcej wolnego czasu, bo Syn dorasta. Naprawdę podziwiam te mamy, które regularnie coś "skrobią" na swoich blogach. Ja tam jak Młody śpi to wolę poczytać książkę albo ogarnąć siebie bądź dom :P
Co najgorsze- Młody daje mi popalić w nocy :/ Od 1.30 co chwilę się budzi aż w końcu ląduje u nas w łóżku. W rezultacie my budzimy się w tej samej pozycji, w której zasnęliśmy, a Młody zadowolony, bo rozłożony na pół łóżka się wysypia. Czekam tej cudownej chwili kiedy mój pierworodny zaskoczy mnie przespana nocą. A na razie wymiękam, witam się z "worami pod oczami" i zamieniam się rankiem w zombi :P

To tak w skrócie co u nas;) Jak macie jakieś pytania to walcie śmiało :P
Buziunie:*

1 komentarz:

  1. wysłałam to nowe zaproszenie na ten nowy adres:) mam nadzieje że teraz dojdzie:)
    co do notki to też sądzę ze lepiej jak rodzina nie zostaje rozdzielona skoro udało się z tym kredytem to lepiej dla Was ojciec jest ważny dla dziecka i dla jego rozwoju jak i dla Ciebie;) mam nadzieje że zacznie Wam się układać może jakieś wyjście raz w tygodniu we dwoje??
    Widzę że Kubuś to ''mały terorysta'' z tym nocnym wstawaniem... wycwanił się że u mamy i taty najlepiej....

    OdpowiedzUsuń