Żeby nie było tak kolorowo, że wszystko jest takie "cacy", że Syn pięknie rośnie, a remont zbliża się wielkimi krokami to napiszę Wam, że nad moim małżeństwem zawisły czarne chmury i ni cholera nie chcą odpłynąć :/ Z K. oddaliliśmy się od siebie, wiecznie się kłócimy, a że nie umiemy inteligentnie tego robić to sypią się takie słowa, że głowa mała :( Już mam dosyć, a najgorsze jest to, że nie chce mi się walczyć o nas. Dawniej potrafiliśmy usiąść i zrobić "gorzkie żale" jeden na drugiego, a teraz nie- wszystko się nawarstwia i jest jeszcze gorzej. Powiedziałam mu ostatnio, że zrobienie piętra ma być jednoznaczne z zaczęciem nowego życia, a do tego obydwoje musimy się przyłożyć- inaczej to nie ma sensu. Nie zamierzam się męczyć :( Dużo w tym mojej winy, jestem zołzą i lubię "trzymać faceta krótko" a jemu to nie odpowiada. Do tego mam tak go dosyć, że nie mam zupełnie ochoty na seks z nim co też nie wróży nam dobrze:/ W tym miesiącu do zbliżenia doszło może ze 3 razy tylko. Ech, ciężko mi, a szczególnie teraz kiedy pakujemy się w duży kredyt, który chcąc nie chcąc zwiąże nas na długie lata. Czasami myślę, że łączy nas tylko dziecko i tylko z Kubusia powodu z nim jestem.
Myślę, że to brak prywatności (czyt.mieszkanie z teściami za ścianą) jest głównym winowajcą tego kryzysu :( Nie przytulamy się, nie całujemy w kuchni czy też w innym zakątku domu- wszystko odbywa się w naszym pokoju, po kryjomu... Zero romantyzmu i publicznego okazywania sobie uczuć, bo ktoś zobaczy.
Nie wiem co się dzieje, czas pokaże czy będzie lepiej. Mam nadzieję. Nie ma związków idealnych, a wiadomo, że "po burzy zawsze wychodzi słońce" i tego się trzymam.
Pa
Ja właśnie wczoraj pokłóciłam się z mężem. Poszło o głupotę jak zwykle, poleciało mnóstwo nie miłych słów, ale z mojej winy bo reaguje zbyt impulsywnie. Doszliśmy do wniosku, że za długo przebywamy razem 24h na dobę i przez to się kłócimy coraz częściej. To prawda co za dużo to nie zdrowo.
OdpowiedzUsuńGłowa do góry :)
U mnie to samo- przez całą zimę non stop razem. Dziś K. poszedł pierwszy dzień do pracy, bo wiosna przyszła i myślę, że to spowoduje ocieplenie naszej relacji.
OdpowiedzUsuńJa również jestem baardzo impulsywna i często najpierw mówię, a potem myślę :( Nierzadko po fakcie żałuję.
Będzie dobrze ;)
Ucałuj Oliwcię od Kubusia :)
Kameleonka