niedziela, 10 lutego 2013

Nadzieja na lepsze jutro :)

Kochane wróciłam!! Naładowana pozytywnymi emocjami, wypoczęta i szczęśliwa. Mamcia odciążyła mnie tak, że zapomniałam, że mam dziecko :) Skupiłam na się na czytaniu książek i nawet zdarzyło nam się kilka razy wyjść z K na piwko ;)  Patrząc jak mama zajmuje się Kubusiem nie miałam najmniejszych obaw czy go z nią zostawić :) Wychodziłam zadowolona i spokojna o los syna :) Spędziliśmy cudowne dwa tygodnie, a w tym czasie Kuba poczynił kolosalne postępy w rozwoju, nawet nie wiem kiedy to się stało :) Wyjechaliśmy nosząc Młodego w rożku, a wróciliśmy już bez z pięknie unoszoną główką, która chociaż się jeszcze troszkę chwieje, jest trzymana w pionie :) Do tego syn kategorycznie odmawia noszenia go poziomo, chce wszystko widzieć i słać uśmiechy dookoła, często chichra się na głos, a my pękamy ze śmiechu :D Do tego gada jak najęty do nas, do lampy na ścianie, telewizora i wszelkich przedmiotów różnej maści :P Stał się niesłychanie absorbującym dzieckiem, to już nie jest Maluszek, który tylko je, robi kupy i śpi. Teraz trzeba go zabawiać, dyskutować z nim i ogólnie jak ja to nazywam "wydziwiać" :P Inaczej jest niezadowolony i warczy :P
Jeżeli chodzi o spanie to też jest już dobrze, Kubuś je co 4 godziny, karmię go między północą a 1 w nocy i później między 4 a 5 :) Jak już zaśnie po kąpieli to owszem wierci się, ale nie płacze i  nawet je "na śpiocha"- mamy z nim spokój do 6.30 rano :) Wtedy przenoszę go do nas, bo zaczyna się budzić, drzemie z nami i wytrzymuje do 7.30 :) Ale za to jaki dzień mamy długi jak jest pobudka koło 8 ;D Żyć nie umierać!!! ;)
Generalnie jest bardzo grzeczny, przekochany i złego słowa nie mogę na niego napisać :) Kolka też odchodzi w zapomnienie, raz na jakiś czas mu się zdarzy popłakać, ale podajemy mu wtedy Infacol i przechodzi, ale tak jak piszę, ten ból brzuszka pojawia się już bardzo rzadko.

I na koniec mam dla Was nowinę ;) Podjęliśmy decyzję, że robimy piętro!!!!! Wszystkim już oznajmiliśmy i o dziwo nie ma sprzeciwów. Teściowa mnie też pozytywnie zaskoczyła, bo podeszła do tego spokojnie i od razu wyraziła aprobatę :) Brat K. powiedział, że na pewno przepisze ten dom na niego i żeby spokojnie sobie remontować, on nam gwarantuje, że się rodzinnych włości zrzeknie, więc mamy drogę ze wszystkich stron otwartą!! :D  Teraz tylko zrobić kosztorys, postarać się o kredyt i do dzieła ;) Mam nadzieję, że najpóźniej w lipcu-sierpniu wyprawimy parapetówkę :P Jestem przeszczęśliwa, że wreszcie będę sobie sama gotowała i prała we własnym mieszkanku i nikt mi nie będzie nic przestawiał :) A gdyby nam było ciężko z ratami to ustaliliśmy, że K. wyjedzie na parę miesięcy za granicę do kolegi do pracy i wtedy go szybciej spłacimy. Ale myślę, że nie będzie takiej konieczności, bo mamy oszczędności na "czarną godzinę", które zostawiamy na spłatę rat, co by się zabezpieczyć w razie czego:) Tak, że trzymajcie kciuki za powodzenie naszych planów :)

Uciekam już, stopniowo będę nadrabiać zaległości.
Cium :)

3 komentarze:

  1. No to super, że się układa powoli i że odpoczęliście :)
    A ten Twój szwagier to kawaler, nie ma rodziny? Dziwię się troszkę, że chcecie remontować bez własności domu potwierdzonej notarialnie. Pisze tak na podstawie swoich własnych doświadczeń, różnie to jeszcze może się w życiu ułożyć, tym bardziej, że chcecie kredyt na wszystko brać.
    Ale życzę powodzenia i wytrwałości :)
    My mamy szansę kupić działkę od brata męża, ale się wahamy bo wiadomo jak to z rodzina czasem bywa. Czas pokaże.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisywać będziemy jak tylko weźmiemy kredyt:)Byliśmy ostatnio u szwagra i zapytaliśmy ostatecznie czy przepisze, powiedział, że tak- teściowie już też wiedzą, więc wszystko jest uzgodnione i nie ma odwrotu :)Poza tym szwagier zaczyna swoją budowę na wiosnę, dlatego ten nasz dom nie jest mu potrzebny. Myślę, że za daleko to zabrnęło, żeby mógł się wycofać z tych swoich słów, poza tym są jeszcze rodzice, a to jest ich dom mimo, że notarialnie jest przepisany na szwagra (wtedy teściowa musiała się go zrzec żeby dostać unijna emeryturę a mój mąż nie był pełnoletni, dlatego na niego nie mogło to być przepisane ;)) Ale pogmatwałam :P
      Buźki
      Kameleonka

      Usuń
  2. nie, nie pogmatwałaś ;p wszystko kapuję, więc powodzenia życzę :)u nas trochę ciężej, ale myślę, że wyjdziemy na prosta w końcu :)

    OdpowiedzUsuń