Dobrze, że już nastał zwykły, szary dzień :)
Święta w tym roku były niby takie same, a zarazem zupełnie inne :) A to za sprawą nowego członka rodziny-Kubusia ;) Rozpieścili mi go, że ho ho! "Poczuł" ręce i teraz musimy go oduczać noszenia, bo klocek się z niego zrobił, że aż zakwasy się robią :)
Oto Święta w skrócie:
Wigilia- o 16 u nas ( a jeśli o ścisłość chodzi to u teściów :P ) wraz z teściami i szwagrem ze szwagierką (brat K. z żoną), a później u mojej rodzinki, czyli to co uwielbiam, 24 osoby, bo tyle liczy nasza rodzina, 4 pokolenia- ciepła atmosfera pełna życzliwości i uśmiechu :) Dało się odczuć, że Kubuś w dużej mierze wypełnił pustkę po zmarłym rok temu Dziadziu i o to chodziło :) W końcu Święta to radosny czas :) Wróciliśmy koło 22, bo Babcia nie chciała nas puścić, w końcu Mały dostał kolki i szybko się zmyliśmy, bo tam ani kropelek ani herbatki koperkowej. Ogólnie było tak jak zawsze, najpierw modlitwa, później łamanie się opłatkiem z tradycyjnymi, starodawnymi słowami "Proszę na kolędę" (nie wiem skąd te słowa się wzięły), jedzenie po dwoje z jednego talerza, kolędowanie wnucząt (Babcia zawsze daje każdemu 10 zł, w tym roku nawet Kubusiowi się dostało:p) i ogólnie rozmowy o życiu :) Prawdziwa Wieczerza- uwielbiam ją i nie wyobrażam sobie jej w innej postaci :)
Boże Narodzenie- gościna u Babci, czyli wielkie obżarstwo i popijawa (oczywiście kulturalnie!!), pierwszy raz od niepamiętnych czasów piłam wódkę :P (wprawdzie 3 kieliszki, ale zawsze to coś), z tą samą ekipą co na Wigilii, więc miło i rodzinnie :) Mój K. pierwszy raz odkąd jesteśmy razem nie pił nic na Świętach, bo kierował, musieliśmy jakoś przetransportować Kubusia mimo, że do Babci nie mamy daleko :)
Później wpadliśmy do naszego kolegi, gdzie bawiła się cała nasza paczka, ale tylko na chwilkę, bo wiadomo- dziecko :) I tak zleciał cały dzień.
Szczepan- mieliśmy zaproszenie do Cioci i tam zamierzaliśmy się udać, ale popołudniu zaczęłam się fatalnie czuć, po zmierzeniu ciśnienia okazało się że mam 160/112, ból rozsadzał mi czaszkę, cierpła mi lewa ręka i pobolewało serce. U nas była siostra K. i jego brat z żoną, dotrzymywałam im towarzystwa dopóki się dało, później zdecydowałam, że mimo ciśnienia jedziemy do Cioci. I to był błąd, bo ledwo wyjechaliśmy a już musieliśmy wrócić- w samochodzie zaczęłam się dziwnie czuć, musiałam zaczerpnąć świeżego powietrza, bo czułam, że zaraz wykituję, nie potrafię określić co mi się działo. Zadzwoniliśmy zatem do Cioci i wyjaśniliśmy powód naszej nieobecności. Takie wysokie ciśnienie utrzymywało mi się jeszcze przez dwa dni, rano było ok, a po południu rosło. Czy chcę czy nie muszę odwiedzić kardiologa, bo inaczej kiedyś mogę dostać wylewu albo innego świństwa.
28 grudnia byliśmy się szczepić :) Kubuś dostał dwie szczepionki, jedną w jedno udo, a drugą w drugie. Pielęgniarka go zmierzyła i zważyła i jak usłyszałam ile przytył to doznałam ciężkiego szoku :D Z wagi 2800 g w ciągu 7 tygodni przytył do wagi 5200 g :D No i urósł mi 4 cm :) Ogólnie szczepienie zniósł dobrze, płakał, owszem, ale zaraz się uspokoił jak go przytuliłam. Wieczorem nie było żadnych sensacji gorączkowych ani innych i do tej pory ich nie ma :) Nie był nawet marudny :) Dzielny chłopczyk.
I ostatnia rzecz, byliśmy Jakuba zapisać do kancelarii parafialnej i wyznaczyć datę chrztu. Jak nas ksiądz zbałamucił to stanęło na 5 stycznia, a chcieliśmy 19tego :P Nie wiem jak to w tydzień zorganizujemy, ale ponoć nie ma rzeczy niemożliwych :P Z drugiej strony za tydzień o tej porze będzie już po :) Nie ma tego złego...
To tyle na dziś :)
Buziunie
To super, że święta przetrwałaś i Kubuś ślicznie Wam rośnie :)
OdpowiedzUsuńOliwka w skończone równe 3 miesiace ma 59 cm i 6kg wagi
Ja przypuszczam, że on jest taki "nabity" przez MM. To ja się już boję ile będzie ważył jak będzie miał 3 miesiące skoro jeszcze 2 nie ma :P
UsuńKameleonka