Stało się to, co prędzej czy później musiało nastąpić. Nie odzywam się z teściową już drugi dzień. Mijamy się w kuchni jak obcy sobie ludzie, głupio pisać, ale mi to jest "na rękę". Kilka dni temu już miałam Wam oznajmić, że jestem w ciężkim szoku, że nasze relacje są poprawne, a tu masz babo placek! Pochrzaniło się. Na początku nie robiłam jej przeszkód, żeby zajmowała się Młodym, ale jak dałam przysłowiowy palec to chciała całą rękę. Nawet specjalnie wychodziłam z pokoju, żeby nie czuła się pod kontrolą jak była z dzieckiem, często też jechaliśmy z K. na zakupy czy też do kościoła w niedzielę, zostawiając Kubę pod jej opieką. Ale wkurzyła mnie tym, że jak ją o coś prosiłam to i tak robiła swoje, więc się zaczęłam buntować. Mam swoje zasady i metody wychowawcze, które chcę wprowadzić od początku życia Kubusia, żeby się nauczył. Synek konsekwentnie śpi w nocy w łóżeczku, a nie z nami, pije wodę przegotowaną NIESŁODZONĄ, bo tak mi poradziła położna i nie jest uczony noszenia na rękach, wolę raczej położyć go na łóżku i stymulować jego rozwój mówiąc do niego i pokazując mu grające przytulanki niż jak ja to określam "choptać" go aż mu głowa skacze. A teściowa tego nie rozumie, niby zachowuje pozory, że go nie nosi, ale ostatnio jak była u mnie ciocia to śmiała się do niej, że ja jej nie każe go brać na ręce, a ona i tak to robi, czym mnie tak zdenerwowała, że szok. Jak już poczuła się swobodnie w temacie opieki nad Kubą, zaczęła swoje, żebym posłodziła mu tę wodę do picia i że byłoby mi łatwiej jakbym go układała do snu w wózku itp. A ja i tak to olałam, MOJE dziecko :D No i się porobiło, w sumie z mojej winy, przyznaję, bo dwa dni temu wieczorem (w sumie po 23 było) Kubuś zaczął strasznie płakać, żadne metody uspokajania go nie skutkowały, więc poleciłam K. zrobienie mu herbatki na brzuszek, tak profilaktycznie (chociaż jako tako kolek nie ma!). No i tak uspokajamy go pół godziny, godzinę, gdzie już prawie śpi, ale coś go co chwilę wybudza, my śpiący, Kuba śpiący, więc ogólne zdenerwowanie i bezradność "wisiały" w powietrzu, a tu wpada do pokoju teściowa z pytaniem co mu jest? Na co ja już rozdrażniona całą tą sytuacją odparłam trochę chamsko, że trzeba by się Kubusia zapytać, bo my nie wiemy. Jak ją to rozsierdziło, rzuciła kontrę, że nawet zapytać się nie można i wyszła z pokoju- od tej pory się nie odzywa :) Trudno, płakać nie będę.
Niech sobie nie myśli, że będzie cały czas z Kubą siedzieć, moja mama go prawie wcale nie widuje, bo mieszka kawałek drogi od nas i jakoś musi się z tym godzić (chociaż z żalem!!). Z resztą takie dziecko to tylko je, śpi a jego aktywność to max ze 3-5 godz. dziennie co ja chcę wykorzystać na kontakt z nim a nie podrzucać go komuś innemu. Ech, ciężko komukolwiek dogodzić.
Nie oczekuję od Was pocieszenia, współczucia, chciałam się po prostu wyżalić. Wiem, że zachowuję się irracjonalnie odseparowując się z dzieckiem od innych, ale myślę, że to normalne. Jak taka matka-kwoka ;)
W sumie się jeszcze nim nie nacieszyłam :) A jak do tego wchodzi ktoś z butami do moich metod wychowawczych to... grrrrr!!! A na początku mówiłam, że jak będę się chciała czegoś dowiedzieć to zapytam albo jak będę potrzebowała pomocy to poproszę :) Jak grochem o ścianę!
Niestety, tak to jest z doświadczonymi matkami.
OdpowiedzUsuńAle słusznie robisz, że walczysz o swoje, bo to TWOJE dziecko i powinnaś je wychowywać tak jak TY chcesz. Najlepiej by było jakby to K. z nią porozmawiał, bo inaczej jest jak usłyszy od własnego syna prośbę aby szanowała Wasze metody wychowawcze.
Jak się razem mieszka to chyba takie sprzeczki są nieuniknione od czasu do czasu:(. Myślałaś żeby mimo, że mieszkacie razem dobudować lub zaadaptować dom tak abyście mieli oddzielna kuchnię i łazienkę??Tak razem a jednak osobno?
OdpowiedzUsuńPrzyzwyczajaj się kochana. Z moją szefową ostatnio rozmawiałyśmy i doszłyśmy do wniosku, że te dowcipy o teściowej nie biorą się z nikąd. Ona ma podobne problemy w związku z teściową i jej synkiem. I jak na razie, od prawie 2 lat nie udało się jej wybić z głowy wielu "ciekawych" pomysłów ...
OdpowiedzUsuńA ja stanę po Twojej stronie bo tak Przemek też od małego spał w łóżeczku sam w swoim pokoju i każdy mówił mi jak to tak? sam w łóżku nie z wami? a ja spokojnie ze swoimi argumentami i co do tej pory tak śpi i nic mu nie ubyło! też w wózku go nie usypiałam po pierwsze ze mam schody i musiałabym taszczyć wózek do góry więc z lenistwa i zasypiał w łóżeczku sam bez bujania i do tej pory tak ma... więc popieram Cię w 100% też się wkurzałam na mamę że go nosi ale to była moja mama więc to inaczej powiedzieć mamie a inaczej teściowej:/dlatego Cię rozumiem doskonale Kasiu:)nie przejmuj się jeszcze wiele kłótni przed Wami niestety nie zawsze da się zacisną zęby! ściskam Kubusia:*
OdpowiedzUsuńja stanę za Toba murem :), też jestem taka matka-kwoka ;p co prawda moja teściowa mi się w wychowanie nie wtrąca, już bo jej kilka razy już powiedziałam do słuchu i mąż tez po moich gderaniach się odezwał w końcu do swojej mamusi. Ja mała karmie piersia i zaczynam powoli na noc dokarmiać mm i teściowa z kolei od urodzenia sie upierała, żeby małej herbatki dac, a mi położna powiedziała, że nie wolno, dopiero po 4 miesiacu mozna coś podac dodadtkowo oprócz mleka skoro mam pokarm i karmię mała to moje mleko jej w zupełności wystarcza. Teścioa jednak tego nie rozumiała i przy każdej sposobności mówiła o herbatce i w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam jej żeby dała sobie spokój. Co do opieki to do tej pory potrafi powiedzieć, żebyśmy my sobie pojechali np na święta do moich rodziców i jej małą zostawili (po moim trupie) tez jej dogryzłam co do tego. potrafi tez przyjść po mała i ją wziąc bo jej sie nudzi chciałaby sobie z nia porozmawiać to aż się we mnie gotuje. Wczoraj jej powiedziałam żeby sobie u mnie z nia porozmawiała. postała chwilę i poszła.
OdpowiedzUsuńTak więc nie jesteś sama :)
Co do mleka to masz rację, tylko Twoje i żadna herbatka. Przecież na początku leci mleczko, którym się dziecko napija, a dopiero później leci to treściwe, którym się najada, dlatego żadne dopajanie nie jest wskazane.
UsuńRaźniej mi trochę jak wiem, że nie jestem sama:) Dzięki ;*
Kameleonka