środa, 1 kwietnia 2015

No i mogę oznajmić wszem i wobec, że mam wolne i się przez tydzień wysypiam :P Wprawdzie czeka mnie jeszcze pieczenie i robienie sałatek, ale nie jest źle, nawet mam chęci :P Ważne, że w taką pogodę nie muszę wyściubiać nosa poza drzwi :) Jest dobrze, coraz bliżej wakacji, coraz bliżej nowej umowy od której zależeć będzie nasza przyszłość, niech ten czas szybciej leci :) Grunt, że decyzja zapadła i jest jakiś punkt odniesienia. Ale nie o tym chciałam, ileż razy można pisać o jednym i tym samym. U mnie w szkole grypa rozłożyła na łopatki z połowę uczniów, w ostatnich dniach miałam na lekcjach tylko 7 dzieci. Gdyby nie Norbert, który nadrabiał za resztę naprawdę miałabym raj na ziemi. Niestety, już o 8.30 musiałam zadzwonić do jego mamy, że on daje popalić i zaprosić ją na lekcję, na co ona, że wie jaki on jest i od dwóch dni już wstaje "lewą nogą" i oczywiście zaproszenie na lekcję olała a ja musiałam dalej wysłuchiwać jego tekstów w stylu "jesteś ch..jem", "utnę Ci łeb siekierą", "krew będzie lała" i takie różne w tym stylu. Do tego zwalanie książek z ławki innych dzieci, rzucanie ich przyborami po klasie i inne zachowanie, na które nie mam wpływu. No ale zmordowałam jakoś te lekcje i mam już wolne :) Odpocznę trochę, zregeneruję siły i zwarta i gotowa wyjdę mu na przeciw za tydzień :)
A tak to nie ma nic ciekawego.... Sprzątam pokój już enty raz, a za chwilę Kuba porozwala mi wszystko i dalej od nowa sprzątać trzeba. Już nawet sobie odpuściłam to sprzątanie, bo i tak go nie widać, umyłam tylko okna, wyprałam firanki i posprzątałam na półkach, resztę mam gdzieś- to walka z wiatrakami. Jak ktoś przyjdzie to niech wie, że w tym domu jest dziecko i sterylnie nigdy nie będzie, a jak komuś nie pasuje to niech mi sam wysprząta :P
Dobra kochane, lecę prasować pranie i coś robić, bo teściowa od rana sprząta to ja też "muszę". Jak będę sama mieszkać to dopiero odetchnę i będę panią swojego domu, na razie jestem tylko "u kogoś" a nie "u siebie" i siłą rzeczy muszę się dostosować. Ale mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni.
Buziaki

1 komentarz:

  1. To sprzątanie z dziećmi to ja z pracy znam. Idę, układam zabawki, zbieram kulki, namęczę się, nawciskam w jakieś rury i inne dziury po zagubione misie, a potem wpada jedno dziecko i w kilka minut doprowadza salę do stanu jeszcze gorszego... Ehhh... ;)

    OdpowiedzUsuń