No dobra, ktoś tu jednak zagląda, więc winna jestem choćby krótką notkę co u mnie. Kwiecień zleciał mi jak jeden dzień, naprawdę... Za pasem już maj, a w czerwcu zacznę moje upragnione wakacje i dwa miesiące będę się byczyć. Nasze plany odnośnie kredytu stoją pod znakiem zapytania, bo z rozmowy z dyrektorką wywnioskowałam, że owszem zostaję na przyszły rok, ale nie dała mi do zrozumienia, że na stałe- więc jeszcze pewnie umowy na czas nieokreślony nie dostanę. Może za rok? Co ja sobie wyobrażałam, że po pierwszym roku pracy już mnie będą chcieli na stałe?? Żyłam nadzieją, że tak, starałam się, siedziałam po godzinach i jak na razie czeka mnie przedłużenie umowy tylko na kolejny rok szkolny. A w takim wypadku o kredycie możemy w tym roku zapomnieć. Czekam na wrzesień, żeby to mieć oficjalnie na papierku, chciałabym się mile zaskoczyć. No trudno, jakoś ostatnio zamknęłam się w skorupie i tak nie analizuję swojego życia, nie rozczulam się nad sobą i lecą mi te dni.Kiedyś ten piękny dzień nadejdzie i będę u siebie.Najbardziej martwi mnie fakt, że bardzo chcielibyśmy mieć dziecko, ale nie mamy warunków. Kuba kończy w listopadzie 3 lata a ja nie chciałabym mieć dzieci z dużą różnicą wieku. Ech... Czas pokaże jak się sytuacja rozwinie. Na dzień dzisiejszy skupiam się na oszczędzaniu pieniędzy i przyciskaniu pasa, bo każda złotówka się liczy.
Teraz coś o Kubie. Uwielbiam moje dziecko, szczególnie teraz jak zaczyna mówić. Każdego dnia zaskakuje mnie nowymi słowami i tym jak je formułuje. Moja pani dyr namawia mnie, żebym zapisała go do przedszkola i zaczynam to poważnie rozważać. Jest sam, nie ma kontaktu z dziećmi, a jak pójdzie do przedszkola to po pierwsze będę go wozić ze sobą i nie będę uzależniona od teściowej, po drugie to na pewno będzie się szybciej rozwijać, stanie się szybciej samodzielny i ogólnie przebywanie wśród innych dzieciaków wpłynie na niego pozytywnie. Nie wiem co robić, bo: sika w pampra jeszcze, mam zamiar go na wakacjach oduczyć, śpi mi do 10 i na pewno początki będą ciężkie no i ogólnie będzie wymagał większej uwagi jako 2,5 latek niż inne dzieci. Nie wiem co robić, a w szkole codziennie "suszą mi głowę". Boję się, ale z drugiej strony przeważnie jest tak, że my matki bardziej to rozstrząsamy, przeżywamy niż nasze dzieci. Z resztą- byłabym na miejscu, a jak coś nie wyjdzie to po prostu go wypiszę, nie ma obowiązku chodzić.
A Wy jak myślicie?
ja Ci już mówiłam co o tym myślę :) sama chce zrobić tak jak ty :)
OdpowiedzUsuńNo tak Beatko, Twoją opinię znam:)mam już kartę zgłoszenia jutro ja wypelnie i w poniedziałek Młodego zapisuję na wrzesien. Klamka zapadla:) tylko szkoda mi jego dzieciństwa,bo jakby nie patrzeć to wkracza on w mechanizm szkolnictwa z którego przez długie lata już nie ucieknie. może za wcześnie? Nie wiem.
UsuńKam.
będzie miał lepsze dzieciństwo wśród dzieci niż jakby był tylko z babcią. a my wiemy jak to z tymi naszymi teściowymi jest :)
Usuń