Rozmowa z moim dwuletnim Smykiem:
Kubuś gada coś po swojemu.
Ja: Co mówisz Kochanie?
Kubuś: GÓNWO! :P
Padłam. Mimo woli roześmiałam się w głos, na co on zaczął powtarzać bardzo z siebie zadowolony "gónwo", "gónwo".... ;p
W pracy zapitol jak nie wiem, bo zbliża się koniec I semestru i muszę napisać oceny opisowe dla każdego z moich 14 uczniów. Tak, że siedzę i piszę, piszę, piszę i wracam po 16.... bo wiadomo, że w szkole mam spokój i ciszę, więc wolę pisać tam niż w domu z zawracającym gitarę synem.
Mam wielki problem z tym jednym uczniem, o którym wspominałam we wcześniejszych postach. Jestem już wykończona psychicznie. Ale to temat na osobną notkę. Nie mam dzisiaj czasu na pisanie, usłyszałam dopiero "Mama, kupa!" więc to znak, że syn mi się obesrał i muszę go przebrać (niestety, kupy nie zawoła jeszcze odpowiednio wcześnie i zazwyczaj nie zdążam z nocnikiem).
Pa
Ale woła i to już sukces. Córka moja woła dopiero jak pochodzi sobie z kupa trochę i ja zaczyna piec . :)
OdpowiedzUsuńno wróciłam wreszcie:) Oby na dłużej co do kupy to u nas jeszcze do końca nie jest wypracowane nieraz się zdarzy nie zdążyć więc się nie martw za bardzo Kuba jeszcze mały:)
OdpowiedzUsuń