czwartek, 24 lipca 2014

Dalej leje, więc siedzimy w domu. Bubuś spał tylko godzinę, więc marudzi okropnie. Pocieszeniem jest fakt, że POWINIEN mi za to paść w miarę wcześnie ;) Dzień ogólnie leniwy i bez koloru. Do tego K. dzwonił i powiedział od razu, że ma do kitu humor, więc pewnie domowa atmosfera po jego powrocie z pracy nie ulegnie poprawie. Poślęczę nad kulinarnymi blogami, później zjemy wspólnie obiadokolację, prawdopodobnie o coś się pokłócimy i zacznie się wieczorny rytuał z Kubusiem w roli głównej, czyli kąpanie, karmienie i układanie do snu :) I tak się dzień zakończy :P Rutyna, rutyna, rutyna :) Ale wolę to niż  życie bez tych dwóch facetów- nawet nie potrafię sobie wyobrazić siebie jako singielkę ;) Zdecydowanie jestem osobnikiem stadnym ;) I dobrze mi z tym.
Od dłuższego czasu szukam dresów dla Niuńka, rozmiar 92. Wchodzę na to allegro i nic nie ma, dzieci chyba tak szybko niszczą i plamią te ubrania, że nikt nie sprzedaje. A ja potrzebuję dla niego "po domu" tak z 5 par. Pozostaje mi "polować" dalej, może w końcu na coś trafię :)
A tak poza tym nic się nie dzieje. Nic nie działamy w sprawie działalności K., bo on mimo, że brat go zwolnił (bo K. musi być zarejestrowany w UP, żeby dostać dotację) dalej chodzi do pracy i nie ma czasu siąść nad "papierologią". Cały czas planujemy poczytać o tym wszystkim i spróbować napisać biznesplan i zawsze brakuje czasu. Trzeba się w końcu spiąć i wziąć się za to.
Buźki- lecę do syna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz