Jedziemy na jakiś czas do moich rodziców.Nie wiem na ile, nie wiem czy w ogóle wrócę. Spokój przede wszystkim. Namawiam K. ,żebyśmy coś wynajęli. Nie wiem czy nas stać.
Jeśli dostanę staż od marca to i tak muszę tutaj wrócić- nie wiem gdzie będę mieszkać i z kim dziecko zostawię. Pojawia się temat babci i cioci, które mieszkają w tej samej miejscowości co my, babcia się zgodziła i na to, żebyśmy tu pomieszkali trochę i powiedziała, że zajmie się Kubą. Nic na dzień dzisiejszy nie wiem. Nie chcę nikomu na głowie siedzieć . Źle jest jak człowiek nie ma swojego miejsca na ziemi, nawet , żeby spokojnie sobie siąść i kawę wypić.
Ale może miało tak być, mieliśmy sięgnąć dna, żeby w końcu się odbić- czekam na zmiany, oby pozytywne, bo moim zdaniem nic nie dzieje się bez przyczyny.
może to jest Kasiu jakiś znak, trzymaj się i pamiętaj że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Daj znać jakbyś chciała pogadać, maila znasz :-)
OdpowiedzUsuńKasiu słońce nie poddawaj się ja wierzę że wszystko w życiu jest po coś . Trzeba walczyć o swoje ważne żebyście byli razem z mężem w tym i chcieli tego samego reszta się ułoży....
OdpowiedzUsuń