poniedziałek, 19 listopada 2012

Relacji z porodówki ciąg dalszy ;)

Dokończę jeszcze tylko co się działo po CC i już odpowiadam na Wasze pytania, które pojawiły się w komentarzach pod ostatnią notką :)
Generalnie, dwa dni po CC były bardzo ciężkie. Po samym cięciu wiadomo leżenie plackiem, aż znieczulenie odpuści, a trwało to ok. 6 godzin. Stopniowo odzyskiwałam czucie w palcach, najpierw mogłam ruszać jedną nogą, później drugą, a na końcu zaczęła dokuczać mi sama rana. Dostawałam kroplówkę za kroplówką, aż wieczorem przyszła do mnie położna i kazała wstać i iść z nią pod prysznic (po niecałych 7 godzinach od zabiegu). Nie mogłam się wyprostować, nie mówiąc już o samym prysznicu, ale dziś wiem, że prawdopodobnie to przyczyniło się do tak szybkiego powrotu do formy. Cewnik na szczęście mi na noc zostawili, a Kubuś nocował razem z innymi noworodkami u położnych. Jedynym promyczkiem tego dnia było kangurowanie, gdzie po 3 godzinach od CC przynieśli mi Synka i położyli na klatce piersiowej :) Następnego dnia już od rana miałam Księciunia przy sobie, ale wstawanie z łóżka było jednym wielkim wysiłkiem, dobrze, że łóżka były na wszelkie sposoby regulowane to sobie podnosiłam i obniżałam wedle potrzeby, żeby móc wstać do dziecka. A najgorsze było dla mnie obkurczanie macicy, które wspominam jako najmocniejszy z tych wszystkich bóli. Pamiętam jak dzwoniła do mnie mama to nawet nie chciałam z nią za bardzo rozmawiać taka byłam zmasakrowana :D Nie kazałam jej przyjeżdżać i złościłam się, że ktokolwiek chce mnie odwiedzać :P Cewnik mi z samego rana ściągnęli i powoli zaczynałam jeść, najpierw miałam dietę płynną, później lekkostrawną. A trzeciego dnia mimo bólu po cięciu nastąpił przełom, czułam się jak nowonarodzona, dopisywał mi humor i niestety również i gazy, które nagromadziły się w jelitach. Bałam się jak cholera przed pierwszą wizytą w toalecie :D Ale szpitalne jedzonko zrobiło swoje i nie musiałam się zbytnio napinać :p Od trzeciego dnia byłam pewna, że chcę drugie dziecko i że "cesarka" to nic strasznego:)
A teraz do rzeczy. Pytałyście dlaczego karmię Kubę mlekiem modyfikowanym? A no dlatego, że mały cwaniak od początku nauczył się na butelce i nie potrafił złapać cyca. Co się z położną namęczyłyśmy, żeby zaczął ssać to nasze :) Pociumkał ze dwa razy i zasypiał. I tak za każdym razem, a nierzadko kończyło się na tym, że się zaczynał złościć i było po karmieniu. Dodam, że nakładki nie pomagały, Syn toleruje tylko butelkę. Po cycku jest niespokojny, a po butli śpi jak suseł. Dlatego muszę go karmić mm, a z cyca ściągam pokarm laktatorem i również mu podaję, co by cokolwiek tych przeciwciał mu przemycić ;) Na początku czułam się winna, zwłaszcza, że był nacisk z wszelkiej strony, żeby go przystawiać do piersi non stop to w końcu się nauczy, ale co ja mu zrobię skoro nie chce i się krzywi, aż w końcu zaczyna płakać?? Rozmawiałam z paroma koleżankami i się wydało, że NIE-KARMIENIE piersią również jest powszechne i nikt nie robi z tego afery. Jedna znajoma od początku karmiła mm i dziecko nie choruje, druga karmiła mm z własnego wyboru, bo tak chciała. Ja wiem, ze swoje mleczko jest duuużo lepsze i ubolewam nad tym, że Młody nie interesuje się moimi cyckami, ale co ja poradzę?Na siłę mu wcisnę i sama sobie wyprodukuję mleko jak go mam coraz mniej?? Usprawiedliwiam się tym, że jednak odciągam pokarm i mu podaję, gdyby mi nie zależało to odpuściłabym i pewnie już dzisiaj nic by w cyckach nie było. Ale staram się :) Ale i tak czuję nagonkę z każdej strony!
A i na koniec nie podałam wam ile ważył Maniutek :) Urodził się malutki jak Glizdeczka, bo ważył tylko 2910 g i mierzył 53 cm. My z mężem też niewiele ponad 3 kg ważyliśmy (ja 3050 g) więc może to po nas? Fakt faktem, do terminu miał jeszcze równe 14 dni, więc pewnie 3 kg by przekroczył, no ale chciał inaczej to ma :D Przy wypisie miał równe 2800 g, ale dzisiaj to już duży z niego chłop, widzę jak się zmienia i rośnie, a szczególnie pysie mu rosną :P I nie lubi się czort kąpać, oj nie :D Wrzeszczy wniebogłosy, ale my niewzruszeni jesteśmy, bo kąpać się trzeba :P I go męczymy, ale potem za to głęboko śpi :p
To tyle na dziś :)
Buziole

PS. Dzisiaj w 12 dniu życia mojego Synusia  odpadł mu pępek :) Wreszcie będzie spokój z podwijaniem pampersa!!! Mama się bardzo cieszy :)

5 komentarzy:

  1. ojjj z tym mlekiem to sprawa kontrowersyjna, dla mnie bardziej obleśne jest jak matki karmią dzieci cyckiem do 3 roku życia... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przejmuj się co Ci mówią, lepiej na mm i spokojna mama, niż głodny maluch i znerwicowana mama:)u mnie córcia w szpitalu też tylko butla, a w domu na spokojnie załapała,pozdrawiam i dużo spokoju i radości z maluszka życzę:*

    OdpowiedzUsuń
  3. moje zdanie znasz na temat cyca i chyba się na mnie powołujesz czyż nie:):* a co do kąpieli polubi polubi jeszcze Ci z wanny nie będzie chciał wychodzić:*pozdrawiamy:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat Aniu nie o Ciebie mi chodziło :P Mam dwie nie-karmiące-cycem koleżanki z mojej miejscowości i o nich pomyślałam ;)

      Kameleonka

      Usuń
  4. no to wszystko jasne już, co do karmienia to próbuj jeszcze od czasu do czasu go przystawiać do piersi :) a z kąpielą też się nie martw bo polubi z czasem, moja Oliwka już się nawet cieszy jak ma być kąpana :)
    super,że już doszłaś do siebie i że macierzyństwo Ci służy, pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń