Pierwszy wakacyjny wyjazd Bubusia już za nami. Byliśmy w Bieszczadach :) Młody spisał się wzorowo, podczas długiej podróży siedział grzecznie w foteliku i prawie nie marudził :) A nad wodą to dopiero było, kopał i cały wierzgał żeby jak największy rozbryzg zrobić :p A jak go wyciągnęłam to był jeden wielki krzyk :) Uwielbia wodę ten mój Synuś mały :) Bałam się trochę żeby się nie przegrzał i nie opalił za bardzo, bo zapomniałam z domu zabrać syrop na gorączkę, ale na szczęście nic mu nie było i nawet potówek nie ma :) Noce też ładnie przesypiał, bo umordowany był jak nie wiem :)
Ogólnie był wszystkim zainteresowany i zadowolony przesiedział całe godziny w wózku, więc pospacerowaliśmy nad zaporą solińską w tę i z powrotem bez żadnego stresu i męczenia się z marudzącym dzieckiem :) Podsumowując, spokojnie można z nim wszędzie pojechać i naprawdę człowiek się nie umęczy :) Mam w domu Anioła ;)
Pozdrawiam i powoli nadrobię zaległości... W moim życiu prywatnym szarość.
Buziunie :*
szarość?? kochana pisz szybko co się dzieje
OdpowiedzUsuńna gg odezwij się jak bedziesz miec czas...please
OdpowiedzUsuń